24 czerwca 2018 / 19:45

„Życie bez wina byłoby przerażająco okrutne”

Koneser pysznego jedzenia i wytrawnych trunków. Obieżyświat i krytyk kulinarny, który od lat czaruje telewidzów swoim charakterystycznym niskim głosem. Energia, humor i klasa – Robert Makłowicz.

Wychowany w miłości do kuchni

Robert Makłowicz urodził się w Krakowie. Pochodzi z rodziny o wielonarodowościowych korzeniach. W jego żyłach, oprócz polskiej płynie ormiańska, austriacka, ukraińska i węgierska krew. Wraz z siostrą Dominiką od małego wychowywani byli w duchu kultury jedzenia.

- Jako dzieci raz dziennie wspólnie siadaliśmy do stołu. Nawet jak miał to być tylko chleb z dżemem, to zawsze to w sposób odpowiedni celebrowaliśmy. Zrozumienie czym jest kultura jedzenia, że to nie tylko zapychanie brzucha, ale przede wszystkim rozmowa, picie wina, przebywanie razem, było od zawsze dla nas bardzo ważne - mówi Dominika Makłowicz-Niklińska, siostra.

Zaszczepiona w domu rodzinnym miłość do kuchni i biesiady jest w nim do dziś. - Życie bez wina byłoby przerażająco okrutne, tak samo jak życie bez destylatów owocowych - mówi z uśmiechem Robert Makłowicz.

Na narty z Robertem Makłowiczem!

Trudne czasy transformacji

Zanim Robert Makłowicz stał się znanym i cenionym krytykiem kulinarnym, zarabiał na życie pracując fizycznie w Anglii.

– W dzień pracowałem w waciaku na budowie, a po pracy przebierałem się w eleganckie ubrania i smakowałem kuchni świata. Wybierałem między kuchnią pakistańską, hinduską czy tajską. Ludzie w tamtych czasach zbierali na kawalerki w blokach i małe fiaty, ja inwestowałem w siebie. Wszystko co zarobiłem, przejadłem i przepiłem - wspomina Makłowicz.

Wracając po latach do Polski, Makłowicz przywiózł do ojczyzny wszystkie swoje kulinarne doświadczenia, które szybko zaczęły procentować.

Człowiek wielu talentów

Swoją karierę w Polsce zaczynał jako publicysta Gazety Wyborczej, potem napisał kilka docenionych przez czytelników książek. Ogólnopolską popularność przyniosły mu jednak programy kulinarne, które prowadzi od 20 lat. Obecnie tworzy je wraz ze swoją żoną, producentką telewizyjną.

- Trudno jest mi oddzielić moją żonę prywatnie od żony – mojego producenta. Łatwiej jest, bo rozmawiamy o wszystkim szczerze, trudniej, bo nie mogę przy niej odgrywać rozkapryszonej gwiazdy – mówi Makłowicz.

Zapytany o to, kim czuje się przede wszystkim, po chwili namysłu odpowiada:

– Ja nie jestem kucharzem, bo nie żywię zbiorowo ludzi, podróżnikiem raczej też nie. Jestem

Kraków okiem Roberta Makłowicza
dziennikarzem - charakteryzuje sam siebie.

Hobby = praca – recepta na szczęśliwe życie

W swoich programach Makłowicz robi to, co lubi najbardziej – podróżuje i smakuje kuchni świata. Oprócz tego, wraz ze swoim starszym synem Mikołajem prowadzi w Krakowie bar i sklep z winami.

- Moja autorska restauracja przez natłok obowiązków z tym związanych, byłaby dla mnie kotwicą. Nie mógłbym się wyrwać z Krakowa, a taką winiarnię, dzięki pomocy mojego syna można prowadzić i wyjeżdżać jednocześnie.

Kiedy pytamy Roberta Makłowicza o czym jeszcze marzy, z uśmiechem dodaje:

- Najbardziej w życiu chciałbym być rentierem. To fascynujące zajęcie. Cały dzień myśleć, jakiego szampana wypije się wieczorem, to trudne zadanie. Jestem na nie gotowy.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Robert Makłowicz ... chwaląc się swoim kosmopolitycznym pochodzeniem powinien dodać jeszcze litewsko brzmiące nazwisko . to taka nieistotna dygresja mająca na celu świadczyć o uwadze jaką poświęciłem bohaterowi . jako urodzony i zasiedziały od pokoleń poznańczyk rozumiem jego dążenia do posiadania mieszkania w okolicach rynku . dzięki... rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      ale zes chlopie skonczyl!? po co Ci to bylo? starczy Ci na paliwo do donia banda?

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Robert, oddaj pieniądze za wódkę co Ci brałem w lewiatanie.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Nie Ty pierwszy i nie Ty ostatni :-) który to był lewiatan?

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  Pomoc | Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.