13 maja 2018 / 19:45

Kulisy Sławy Oliviera Janiaka

Jego słabością są buty. W swojej szafie ma prawie 400 par. Po raz pierwszy stanął przed kamerą prawie 20 lat temu w programie „Co za tydzień”. W Kulisach Sławy jeden z najprzystojniejszych i najbardziej lubianych prezenterów telewizyjnych - Olivier Janiak.

Olivier, a właściwie Piotr Janiak urodził się 44 lata temu w Krotoszynie. Imię Olivier, które stało się jego znakiem rozpoznawczym, nadała mu koleżanka z jednego z pubów we Wrocławiu, w którym prezenter dorabiał podczas studiów.

Jak Piotr został Olivierem

- Na zmianie było pięciu chłopaków o tym imieniu. Jak ktoś wołał Piotr to odwracaliśmy się w pięciu. Jedna koleżanka sugerując, że mam francuską urodę napisała mi na tablicy Olivier. Ludzie pozytywnie na to reagowali – wspomina Janiak.

Olivier Janiak na siłowni
Oliwiek Janiak na siłowni

Wrocławski okres pamięta też dziennikarka Magda Mołek.

- Był barmanem w którym kochała się przynajmniej połowa Wrocławia. Człowiekiem na którego zwracało się uwagę, wyróżniał się urodą, sposobem bycia. Był spokojnym, eleganckim, sympatycznym, trochę wycofanym, trochę nieśmiałym mężczyzną. Wydaje mi się, że do dzisiaj mu to zostało – mówi Mołek.

Olivier Janiak z wykształcenia jest prawnikiem. Nigdy jednak nie pracował w zawodzie. Karierę zaczynałjako model. Do TVN trafił 20 lat temu. Zanim pojawił się na ekranie pracował w biurze reklamy.

- To był człowiek, który chciał pracować na wizji, a wylądował w dziale sprzedaży. Nie widziałem zachwytu na jego twarzy, ale był bardzo uparty. Chyba po dwóch latach dostał ofertę pracy na wizji. Nic nie zapowiadało, że będzie to jedna z podstawowych twarzy TVN - wspomina Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN. I dodaje, że Janiak karierę zawdzięcza swojej ciężkiej pracy.

- To jedna z najpiękniejszych karier telewizyjnych. Myślę, że dział sprzedaży zostawił na nim niezłe wrażenie. Potrafi łączyć biznes i medium. Jest w stanie znaleźć środki na swoje aktywności – mówi Miszczak.

Takim programem był na przykład „Projekt plaża”. Prezenter prowadził także „Dzień dobry TVN”, „Co za noc”, czy festiwale, ale największą popularność przyniósł mu program „Co za tydzień”. Z tym programem zwiedził cały świat i miał okazję poznać największe światowe gwiazdy.

- Widziałem pokazy mody, których nikt nie widział, w tym kraju. Byłem na premierach, które mogłem relacjonować, jako jedyny dziennikarz z Polski. To jest przywilej, że ludzie doceniają twoją pracę – mówi Janiak.

„Co za tydzień”

Program „Co za tydzień” wpłynął także na życie prywatne prezentera. Podczas jednego z wywiadów poznał swoją żonę Karolinę, która była modelką.

- Pomyślałam sobie, że to jest bardzo normalny chłopak, jak na środowisko w którym się obracaliśmy. To byli ludzie przebojowi. A Olivier ujął mnie tym, że był normalny, dało się z nim porozmawiać, o bardzo wielu rzeczach. Widać było, że to jest bardzo inteligentny facet, który ma szacunek do drugiego człowieka. Wie czego chce w życiu. Pochodzi z normalnego domu, z normalnej fajnej rodziny – mówi Karolina Malinowska, żona Oliviera.

Para pobrała się po czterech miesiącach znajomości.

- Jesteśmy razem 15 lat, dorobiliśmy się trzech fantastycznych synów. Miliona cudownych przeżyć i fajnego życia – mówi Malinowska.

Praca w telewizji to nie jedyna aktywność zawodowa Oliviera Janiaka. Jest także konferansjerem i redaktorem naczelnym magazynu „Elle Man”.

- Zdecydowałem się, bo można opowiadać o świecie przez pryzmat własnych doświadczeń. Ale też zapraszając ludzi, którzy mają niezwykłe, intrygujące, zaskakujące życie. Dziś to, co można dać z siebie to jest dać kawałek przestrzeni, która jest mi przynależna. Taką rzeczą jest magazyn. Mogę dać swoją siłę młodym ludziom, którzy mają pasję. Mogę zaprosić młodą fotograf, która opublikuje jedno ze swoich pierwszych zdjęć w poważnym magazynie - mówi Olivier.

Najgłośniejszym projektem non-profit prezentera był Kalendarz Dżentelmeni, który przez dziesięć lat tworzył. Przez ten czas udało się zebrać prawie siedem milionów na pomoc najuboższym i zakup dziecięcych butów. Okazuje się, że buty to wielka słabość Oliviera.

- Kiedyś otworzyliśmy jego SUV-a. On ma więcej butów w bagażniku niż ja w szafie – śmieje się aktor Jakub Wesołowski.

- Na szczęście więcej butów kupiłem dla innych niż dla siebie. Mam poczucie, że to, co się udało w życiu idzie dalej – mówi Janiak.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.