Olgierd Łukaszewicz zdobył popularność między innymi dzięki roli Alberta w kultowej już „Seksmisji", od lat często mylony jest z innym aktorem, Jerzym Zelnikiem. Łukaszewicz nie zagrał w filmie „Faraon".

- Ciebie mylą z Jurkiem Zelnikiem, i to od zawsze – śmieje się operator i reżyser Jerzy Łukaszewicz, brat bliźniak aktora. – Ja pamiętam mojego brata jak stroił się przed lustrem. Ale to było fascynujące, bo to była cisza, lustro i on – dodaje.

Olgierd Łukaszewicz i jego brat bliźniak urodzili się 69 lat temu w Katowicach. Ojciec lekarz zabronił im iść w jego ślady. Świadomie i zgodnie ze swoimi zainteresowaniami wybrali uczelnie artystyczne. Na studia w Krakowie i Łodzi dostali się za pierwszym podejściem. Olgierd Łukaszewicz miał nawet najlepszy wynik na egzaminie wstępnym.

Andrzej Wajda, Kazimierz Kutz i inni wybitni reżyserzy angażowali Olgierda Łukaszewicza i w filmie i w teatrze. Przez lata swojej kariery był w zespołach warszawskich teatrów: Powszechnego, Narodowego i Polskiego. U szczytu swojej kariery, pod koniec lat osiemdziesiątych na dziesięć lat opuścił Polskę. Jako aktor próbował sił w Austrii i w Niemczech.

- Pomysł był szaleńczy. Po pierwsze dlatego, że on nie znał niemieckiego. Tylko wariat tak robi, tak naprawdę. Okazało się, że on wszedł w ten język tak głęboko, że Niemcy go zaakceptowali. Mógł tam właściwie zostać. Bał się jednak, że tam wrośnie. I z dnia na dzień zapadła decyzja, że wraca do Polski – wspomina Tomasz Miłkowski, krytyk teatralny i biograf.

Od kilku lat Olgierd Łukaszewicz jest na emeryturze. Jednak nie odpoczywa. Po raz drugi został prezesem Związku Artystów Scen Polskich. Jest także bardzo zaangażowany społecznie. Od kilku miesięcy wspiera i pomaga w staraniach o specjalną rentę dla aktorki Barbary Sienkiewicz, matki bliźniąt z in vitro.

- Dla mnie to była ostatnia deska ratunku. Ja nie miałam już innej drogi. Usiadłam w domu i pomyślałam co mogę jeszcze zrobić. I mogłam nic nie zrobić albo przyjść do pana prezesa i spytać się czy będzie jakakolwiek nadzieja na cokolwiek – mówi Barbara Sienkiewicz, matka bliźniaków, aktorka.

Panu Olgierdowi nie zawsze udaje się skutecznie pomóc. Przegrywa bitwy, ale zwycięża w wojnie z niesprawiedliwością. Pomaganie innym daje mu satysfakcję. Mimo swojego społecznikostwa, otwarcia na potrzeby ludzi, nie myśli o karierze politycznej.

- To jest człowiek, który chce po prostu załatwiać pewne sprawy. Nie dla siebie sprawy, tylko dla innych. Dla ludzi, których widział, albo których tylko słyszał. To jest jakiś fenomen. Jest wiele spraw, o których ja wiem, ale one nie są nagłaśniane, a on w nich pomógł. Pomógł naprawdę wielu ludziom. Pamiętam przykład marki z kilkorgiem dzieci, która nie miała się gdzie podziać. W tej chwili ta osoba ma gdzie mieszkać  – zdradza Artur Nowak, prawnik.

Reporterowi UWAGI! Olgierd Łukaszewicz powiedział, że Albercik z „Seksmisji" poświęcał się dla ludzkości. Dlatego również on sam nie odpuszcza i będzie walczył do końca, bez względu na cenę.​

 

 

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem - czekamy na Wasze zgłoszenia. Wystarczy w mediach społecznościowych otagować swój wpis (z publicznymi ustawieniami) #tematdlauwagi. Monitorujemy sieć pod katem Waszych alertów.

Dodaj komentarz