Kultowy już serial BrzydUla powrócił w nowej odsłonie jesienią ubiegłego roku. Spełniając postulat fanów, którzy od lat domagali się kontynuacji serialu. Początkowo obawy twórców serialu były ogromne.

- Jest takie powiedzenie, że „dwójka” jest gorsza, a „jedynka” zawsze lepsza. Jakkolwiek nie byłby dobry film czy książka, to zawsze mówi się, że „jedynka” lepsza. Wydaje mi się, że tutaj tak mówili, bo ludzie najpierw muszą coś polubić i wciągnąć się. Ale teraz nic takiego, że jedynka lepsza, nie słyszałem – mówi główny scenarzysta Piotr Jasek.

Kontynuacja, choć nieco inna, zaspokoiła oczekiwania fanów.

- Druga część BrzydUli jest przede wszystkim bardzo odważna. Pierwsza część była bardziej humorystyczna, bardziej komediowa. A w drugiej części poruszane są bardzo istotne problemy – mówi Natalia Pietruk z grupy „Brzydulomaniacy”.

Matka trójki dzieci

Pomysł na drugi sezon okazał się strzałem w dziesiątkę.

- BrzydUla była brzydkim kaczątkiem, skończyło się, i była szczęśliwa. Jakbyśmy robili rok po tym, to by było trochę bez sensu – popłuczyny. Ale tyle lat minęło, że mogła znowu zrobić się brzydkim kaczątkiem. To nie jest tak, że ona jest brzydka, ale jak jest matką trójki dzieci i poświęciła się dzieciom, to jest szansa, że w sensie obiektywnym nie będzie już księżniczką, tylko trochę żabą, oczywiście w cudzysłowie. Ktoś może powiedzieć, ja też mam trójkę dzieci i też mi jest ciężko i mąż, gdzieś tam się rozgląda – mówi Piotr Jasek.

- Ula jest matką trójki dzieci, jest zmęczona, bardzo utalentowana i mądra, ale ma całą masę kompleksów. To czyni ją bardzo ludzką bohaterką – mówi Julia Kamińska, serialowa Ula Dobrzańska. I dodaje: - Bardzo ją lubię, myślę, że jest głęboka i poetycka. Nie pamiętam innej bohaterki serialu, która byłaby fanką poezji Mirona Białoszewskiego.

- Na pewno Marek w tym sezonie jest spokojniejszy. Dla mnie osobiście jest on za spokojny. Te wszystkie rzeczy, które się dzieją, mimo wszystko nie pozwalają mu na mocne wyładowania – mówi Filip Bobek, serialowy Marek Dobrzański.

Wielu fanów w pierwszy sezonie miała także Violetta, grana przez Małgorzatę Sochę.

- Nie byłam pewna, czy będę w stanie na nowo wcielić się w rolę Violetty. Wiadomo, że każdy z nas zmienił się przez ten czas. Violetta też miała prawo się zmienić, i scenariusz jest tak podprowadzony. Bałam się, że widzowie mogą nie zaakceptować innej Violetty, w innym wydaniu – zdradza aktorka.

Stało się jednak inaczej.

- Pomysł z chińską rodziną, którą przywlekła do Polski, okazał się być bardzo fajny i jest fajnie prowadzony, wydaje mi się być bardzo atrakcyjnym wątkiem – mówi Socha.

Telekamera

W marcu BrzydUla 2 otrzymała Telekamerę w kategorii najlepszy serial. To najlepszy dowód sympatii, akceptacji i sukcesu kontynuacji. Na to zwycięstwo złożyło się wiele rzeczy, ale przede wszystkim ludzie, którzy od kilkunastu miesięcy z zaangażowaniem pracują przy serialu i dla serialu.

- Myślę, że fenomen serialu polega na nieustannym czekaniu na to, żeby Ula i Marek byli ze sobą razem. Żeby Wioletta i Sebastian się pogodzili. Ciągle się coś wydarza. To jest i irytujące, i takie, że ciągle śni się po nocach. Na to wszystko się czeka. To jest taka bomba emocji, że każdy odnajduje też siebie w tych postaciach – zwraca uwagę Natalia Pietruk.

- BrzydUla jest serialem, który jest napisany z ogromnym poczuciem humoru, lekkością. I jest świetnie obsadzony. To jest ten trzon – mówi Karolina Izert, producentka serialu. I dodaje: - Na pewno jednym z głównych atutów jest styl opowiadania, lekki, przyjemny, czasem bajkowy. Serial bawi i wzrusza, ale jednocześnie zmusza do refleksji. Myślę, że tak jest zarówno teraz, jak i w przypadku pierwszej BrzydUli.

Nowe gwiazdy

Pierwsza Brzydula była trampoliną do kariery dla niemal wszystkich aktorów, którzy zagrali w serialu. Teraz jest podobnie. BrzydUla pomogła zaistnieć nowym gwiazdom.

- Moje cudowne dzieci codziennie mnie pozytywnie zaskakują, czyli Marysia, Kuba, Wojtek i Szymon, to jest coś nieprawdopodobnego, że tak udało nam się dobrać rodzinę. Jestem pod wpływem uroku wszystkich moich dzieci – prywatnie i w roli – mówi Julia Kamińska.

- To jest samograj, to są dzieci, które czują się na planie jak ryba w wodzie – mówię o Marysi Włodkowskiej, o Kubie Rutkowskim, ale też o bliźniakach, które po prostu grają z doświadczonymi aktorami i wypadają w tym znakomicie – chwali Karolina Izert.

Po roku pracy powstały 153 odcinki nowej BrzydUli. Jest niemal pewne, że kultowy serial powróci.