„Śpiewa, tańczy, recytuje”

Julia Wieniawa, aktorka, influencerka – osobowość medialna, która niedawno na dobre rozpoczęła karierę piosenkarki, wydając swój pierwszy album.

- Julka jest taką osobą, których jest mało na naszym rynku. To jest coś, co kojarzymy z gwiazdami Disney’a. Śpiewa, tańczy, recytuje, gra w filmach, występuje w klipach. Wydaje mi się, że ona ma dość silny charakter i zawsze wiedziała, czego chce. Poza tym jej piosenki są po prostu dobre, a ona bardzo dobrze śpiewa - ocenia Gabi Drzewiecka, dziennikarka muzyczna.

- Nie rezygnuję z aktorstwa na rzecz muzyki. Ostatnio włączył mi się taki bunt, który powoli kiełkuje, że po prostu chcę być sobą, a nie tą wykreowaną przez lata postacią. Uważam, że to jest uczciwe wobec fanów, żeby poznali mnie z normalnej strony - mówi Julia Wieniawa.

Początki kariery

Pierwsze szlify w zawodzie Julia zdobywała w Warsztatowej Akademii Musicalowej. Później zaczęły się castingi i już jako nastolatka zaczęła pracę w serialach.

- Dla mnie było standardem, że dzieci trzeba rozwijać w różnych kierunkach, więc nie odmawiałam jej tego. Jak każde dziecko lubiła sobie potańczyć, pośpiewać - wspomina Marta Wieniawa-Narkiewicz, mama artystki.

- Kiedy po pierwszym castingu dostała rolę, to był ten moment kiedy kliknęło i ona poczuła, że jest w dobrym miejscu - dodaje pani Marta.

- Lubię role, które są w kontraście do mnie. Muszę sobie naprawdę wymyślić to od zera i nie jest to podobne do mnie prywatnie. Wtedy czuję się najlepiej. Wstaję rano i nie mogę się doczekać aż pojadę na plan. A jak gram coś takiego typu „dziewczyna z sąsiedztwa”, to trochę mi się nudzi - śmieje się aktorka.

„To jest talent-samorodek”

Z czasem przyszły role w dużych ekranizacjach. Julia zagrała w takich filmach jak „W lesie dziś nie zaśnie nikt” czy „Wszyscy moi przyjaciele nie żyją”.

Niedługo swoją premierę będzie miał film „Nie cudzołóż, nie kradnij”, gdzie aktorka zagrała u boku Cezarego Pazury.

- Gram Sandrę - kurtyzanę, która chce się nawrócić. A mojego alfonsa gra Cezary Pazura, który w innym projekcie gra mojego ojca. To jest właśnie nasz świat aktorów - zdradza Julia Wieniawa.

- Dla mnie aktorstwo polega na tym, że grając z aktorką albo aktorem, ja widzę w oczach tej drugiej osoby prawdę. Julka ma właśnie ten dar, że ona słyszy i reaguje. Z nią się rozmawia tekstem, to jest rzadka umiejętność - ocenia Cezary Pazura.

- Były ze dwie takie trudniejsze dla mnie sceny intymne. Ale ogólnie było dużo śmiechu i zabawy na planie i mam nadzieję, że to się przeniesie na ekran i widzowie też będą się dobrze bawić - dodaje aktorka.

- Ja gram w tym filmie klienta Julii. Mieliśmy do zagrania scenę intensywnego seksu. Julia podeszła do tego totalnie zadaniowo: skupiła się na wyrazie artystycznym i potraktowała swoje ciało tak jak każdy zawodowy aktor, czyli jak narzędzie pracy. Wyszło fantastycznie - mówi Mateusz Banasiuk.

- Jest bardzo czujna na to, co aktorzy proponują. Jest bardzo otwarta i skupiona. To jest taki talent samorodek, który się zdarza tylko raz na jakiś czas - dodaje aktor.

Jesteśmy zgranym teamem

Od początku kariery artystycznej u boku Julii jest jej mama. To ona planuje kalendarz i reprezentuje córkę jako pełnoetatowa menadżerka.

- Bardzo jej ufam i nie zamieniłabym mamy na kogokolwiek innego. To jest osoba, która życzy mi dobrze, nie wciska mnie w projekty tylko po to, żeby wycisnąć cytrynę do końca, tylko myśli o mnie długoterminowo. Nie oszuka mnie. Po prostu jesteśmy dobrze zgranym teamem - mówi Julia.

Czy nie psuje to relacji córka-matka?

- Nasza sztuka polega na tym, że potrafimy to oddzielić. Mamy wspólną wizję na wizerunek i karierę, ale są takie obszary, gdzie nie mamy nawzajem dostępu i szanujemy to - tłumaczy Marta Wieniawa-Narkiewicz.

- Wydaje mi się wręcz, że od kiedy mama jest moją managerką, to mamy ze sobą lepszy kontakt. Ona się w tym realizuje i jest w tym bardzo dobra, a ja stałam się jej najlepszą przyjaciółką. Ona wie o mnie wszystko - gdzie, kiedy jestem. Nic się nie ukryje przed mamą (…) Jest cienka granica, ale dajemy sobie radę - mówi Wieniawa.

- Czasem to dobrze, a czasem chciałabym sobie gdzieś pojechać i się nie tłumaczyć mamie - śmieje się artystka.

2 miliony obserwujących

Julia Wieniawa, mimo młodego wieku, znalazła się w gronie 100 najbardziej wpływowych Polek. Artystka jest wzorem do naśladowania dla młodego pokolenia. Jej profile społecznościowe śledzi ponad 2 miliony osób.

- Każdy z nas ma Instagram, każdy z nas z niego korzysta i chce się podzielić ze swoimi obserwatorami tym, co robi, ale Julka w tym nas bije na głowę. Jak zrobimy film z Wieniawą, to nawet jakby tylko co dziesiąty jej obserwujący z Instagrama przyszedł zobaczyć film, to i tak mamy sukces - mówi Pazura.

- Julka to jest postać. Osoba, która ściąga na sobie uwagę. To jest taki diamencik, więc ja się nie dziwię, że ma taką rzeszę fanów - dodaje aktor.

„Wstawałam i zaczynałam dzień od płaczu”

- Moje mieszkanie to na pewno jest azyl, w którym czuję się najlepiej. Wymyśliłam sobie taki balijski styl, żeby w domu zawsze czuć się jak na wiecznych wakacjach - mówi artystka.

Przy tak intensywnej karierze i popularności zdarzają się też słabsze chwile.

- Miałam takie momenty, że myślałam sobie, po co ja to robię. Może powinnam z tego zrezygnować, może w ogóle się do tego nie nadaję. Było kilka takich momentów, kiedy wstawałam i zaczynałam dzień od płaczu. Wtedy zdecydowałam się na pierwszą wizytę u psychoterapeutki. Żyjemy w taki przebodźcowanym świecie, że kontakt z psychoterapeutą czy psychologiem jest bardzo ważny. To jest coś, co bardzo mi pomaga - wyznaje Julia Wieniawa.

- Presja i krytyka, która na mnie spływa są przytłaczające. Trochę nauczyłam się, żeby to po mnie spływało, aczkolwiek krytyka, która ma w sobie ziarnko prawdy, zawsze uderza najmocniej - dodaje.

„Miłość jest dla mnie ważna”

Artystka stara się chronić swoją prywatność, ale jej związki zawsze rozgrzewają show biznes. Dlatego nie afiszuje się z uczuciami.

- Miłość jest dla mnie ważna. Według mnie na miłości stoi cały świat - tyle ode mnie. Ja jestem Koziorożcem, więc jestem lojalna i bardzo ważni są dla mnie bliscy. Poza tym jestem szalona, ja jestem taką laską, że ze mną to konie kraść i moi przyjaciele to wiedzą - mówi aktorka.

- Nigdy nie spodziewałam się, że tak fajnie potoczy mi się to życie i jestem bardzo za to wdzięczna. Każdy ma swojego Boga, swoją energię, ja na pewno mam kogoś, z kim rozmawiać codziennie przed snem. Czy jest to Jezus w długich włosach i z brodą, no nie wiem. Natomiast bardzo mocno wierzę w energię i karmę. Wierzę w to, że to, co dajesz ludziom do ciebie potem wraca - mówi Julia Wieniawa.

„To dopiero początek drogi”

- Ja myślę, że to jest dopiero początek drogi. Julka ma dopiero 23 lata, więc nie można mówić o szczycie kariery. Może jak spotkamy się za kolejne 10-15 lat i zrobimy kolejne Kulisy Sławy, to będziemy mieli wiele tematów do omówienia. Na razie to są początki - mówi

- Wiele osób pewnie myśli, że wszystko mam skrupulatnie zaplanowane, ale tak nie jest - zdradza artystka.

Dodaje, że obecnie jest w trakcie nagrywania swojej drugiej płyty.

- Chcę iść za ciosem, bo muzyka mi daje dużo radości. Chciałabym nadal grać w filmach. Kiedyś może nawet spróbować swoich sił za granicą, ale nie mam też większych oczekiwań. Jak się uda, to super, a jak nie - to i tak jestem już zadowolona z tego, co osiągnęłam. Ogólnie wydaje mi się, że mam jeszcze dużo do pokazania w Polsce - zapewnia Julia Wieniawa.

Dodaj komentarz