„Oszczędzanie jest dla każdego”

Polacy w tym roku muszą mocniej zacisnąć pasa.  Za wzrostem kosztów życia nie idą rosnące zarobki więc sytuacja zmusza do oszczędzania.

Beata Singh, czyli „Beata od oszczędzania” jest trenerem oszczędnego stylu życia od początku pandemii. Karolina Nowicka, czyli „Pani od oszczędzania” swoimi radami dzieli się w sieci od stycznia.

- Oszczędzamy po to, by lepiej żyć. By mieć większą przestrzeń i mniejszy stres na co dzień – tłumaczy Beata Singh, czyli „Beata od oszczędzania”.

Jak oszczędzać, żeby nasze życie było nadal w miarę komfortowe?

- Oszczędzanie jest dla każdego. To zdrowa dawka potrzeb i odrobina zachcianek – mówi Beata Singh.

- Żeby być osobą oszczędną, trzeba nauczyć się dobrych nawyków, dobrej organizacji i planowania – dodaje Karolina Nowicka.

Kategorie wydatków

Beata Singh swój program szkoleń przygotowała między innymi na bazie prywatnych doświadczeń.

- Zacząć należy od ustalenia „budżetu minimum” – sugeruje Singh.

Budżet minimum to najbardziej potrzebne wydatki, które musimy ponieść, aby przeżyć. Kolejnym krokiem, według pani Beaty powinna być analiza naszych wydatków i podzielenie ich na cztery grupy. 
- Wydatki stałe to czynsz, kredyty, czyli te niezbędne to funkcjonowania koszty stałe. Wydatki zmienne, to te, które ponosimy co miesiąc, ale możemy zrobić w nich nieco przestrzeni np. subskrypcje, zmiana abonamentów za telefon. W tej grupie wydatków zawsze możemy znaleźć pierwsze oszczędności - przekonuje.

Jakie są pozostałe kategorie?

- Zostaje nam transport, konsumpcja, czyli budżet na zakupy spożywcze, dom, dzieci, rozrywkę, czyli wszystko to, co dla nas jest ważne. A ostatnia grupa to zachcianki. Są jak przyprawy, które nadają smaku potrawom. Jeśli z niej zrezygnujemy całkowicie, to życie nadal się toczy, ale nie jest już tak przyjemne, więc trzeba się temu dobrze przyjrzeć – zaznacza Singh.

A jakie metody proponuje „Pani od oszczędzania”?

- W 90 proc. moje rady to pomysły, które sama wprowadziłam w życie, kiedy przeprowadziłam się z Warszawy do Torunia i 9 zł za godzinę pracy w sklepie nie starczało mi na zbyt dużo. Wymyśliłam sobie studia zaoczne, więc musiałam się nakombinować – wspomina Karolina Nowicka. I dodaje: - Oszczędzam, żeby czuć się bezpiecznie, żeby się nie martwić, jak przydarzy mi się jakaś niespodziewana sytuacja, stracę pracę czy zachoruję.

Teoria kontra praktyka

Pani Joanna i pan Rafał są rodzicami czterech synów. Mieszkają w niewielkim mieszkaniu, które mieli zamienić na większe, ale przez rosnące koszty życie muszą odłożyć swoje plany. Ich domowy budżet, który do tej pory spinał się bez problemu, teraz wymaga kreatywności, zwłaszcza przy wydatkach na dzieci.

- Jedzenie bardzo podrożało. Widzę z tygodnia na tydzień, jak mając tę samą listę rzeczy w koszyku zakupowym, płacę więcej. Staram się kalkulować, żeby nie być bardzo zaskoczonym przy kasie. Zdarzało się już, że wydawało mi się, że za zakupy zapłacę 200-300 zł, a płaciłem 500 zł – przyznaje Rafał Osłowski.


- Wakacji w tym roku mieliśmy tylko tydzień. Wybieraliśmy się na Teneryfę, wyrobiliśmy chłopcom paszporty, ale nie wyszło ze względów finansowych – dodaje Joanna Osłowska.

Osłowscy postanowili skorzystać z pomocy trenerów od oszczędzania. Odłożone pieniądze mają być przeznaczone na kosztowną rehabilitację jednego z czwórki ich synów - Bruna. Chłopiec jest chory na nieuleczalną, genetyczną chorobę, powodującą zanik mięśni.

- Widać, że u niego mięśnie w przedramionach stają się twarde. Będą na pewno potrzebne interwencje chirurgiczne, ortopedyczne. Perspektywa jest straszna – mówi pan Osłowski.

TU MOŻECIE WESPRZEĆ BRUNA W JEGO WALCE Z CHOROBĄ>>>

Co zabiera największą część budżetu państwa Osłowskich?

- Najwięcej pieniędzy „ucieka” nam na zakupach spożywczych. Wychodzę tylko po mleko, a wracam z pełnym koszykiem – przyznaje pani Joanna.

Jaką radę ma dla nich Beata Singh?

- Wypisanie sobie ulubionych potraw i listy produktów, do tego potrzebnych– sugeruje. I dodaje: - Na dobrej organizacji zakupów można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Dodaj komentarz