W Polsce jest wiele grup wsparcia dla DDA. Tak samo jak uzależnieni chodzą oni na terapie indywidualne i spotkania grupowe. Cezary Biernacki, terapeuta ze Stowarzyszenia „Od - do” pomaga dorosłym dzieciom alkoholików od ponad 20 lat.

- Te dzieci przyzwyczajane są do tego, że to nie one są ważne. Doświadczają zamieszania, chaosu, mają zero poczucia bezpieczeństwa. Żyjąc w takim domu to, czego się uczą, to nic nie czuć – mówi Cezary Biernacki.

Trauma związana z dzieciństwem w domu, w którym przynajmniej jedno z rodziców jest uzależnione od alkoholu zwykle odciska piętno na całym życiu i kontaktach z innymi ludźmi. Dorosłe Dzieci Alkoholików, czyli DDA muszą nauczyć się normalnie żyć, okazywać uczucia, uporać się z bolesną przeszłością. Nie zawsze jest to proste. Muzyk Piotr Nagiel przeszedł wiele terapii, by sobie z tym poradzić. Jego ojciec był alkoholikiem. Ojciec pana Piotra do pewnego momentu miał dobrą pracę, trenował kajakarstwo i pływanie, rodzina była w dobrej sytuacji finansowej.

- U mojego ojca było tak, że po wypiciu jednego kieliszka czy piwa nie potrafił powiedzieć stop, tylko szedł w tak zwany ciąg. Taki ciąg trwał różnie – 6 dni, 5 dni, 3 dni. Przyjeżdżało pogotowie do naszego domu, robili mu płukanie żołądka i go gdzieś zabierali. Gdy pił był agresywny w stosunku do mnie, w stosunku do mamy, ale też w stosunku do innych ludzi – opowiada pan Piotr.

Piotr Nagiel od 16 lat sam jest terapeutą i pomaga alkoholikom wyjść z nałogu. Wcześniej przez kilkanaście lat pił. Dzieci alkoholików łatwo popadają w nałóg. To cena, którą płacą za uzależnienie rodziców. Piotra uratował ojciec, wtedy już od dawna żyjący w trzeźwości.

- Za wszystko, za co się brałem, wszystko kończyło się alkoholem. Moja matka zamykała mnie w domu na klucz jak miałem dwadzieścia parę lat. Żebym nie poszedł pić. A moi koledzy podchodzili pod drzwi, odkręcali wizjer, przeciągaliśmy rurkę i przez nią żeśmy pili alpagi. Moja mama przychodziła, były zamknięte drzwi, a ja leżałem pijany pod drzwiami. Ze swojego domu, w którym się urodziłem zrobiłem melinę. Nie było zamków, każdy mógł wejść. Jak już leżałem w takim stanie, że miałem pierwsze omamy, doczołgałem się do mojego ojca, który mieszkał około półtora kilometra ode mnie i poprosiłem go o pomoc. W wieku trzydziestu paru lat byłem wrakiem człowieka – opowiada Piotr Nagiel.

W domu alkoholików urodził się także Michał Wiśniewski, lider zespołu Ich Troje, który rozwija teraz karierę solową. Z powodu alkoholizmu rodziców, awantur i patologii dzieciństwo spędził w domach dziecka i rodzinach zastępczych. Nie przechodził terapii dla DDA, ale wielokrotnie korzystał ze wsparcia psychologów i tak zwanych ”coachów”.

- W moich wspomnieniach z dzieciństwa gdzieś tam w tle został ten alkohol, głównie przez mojego tatę, który łapał tzw. agresora. Nie pamiętam, żeby tata mnie uderzył. Nigdy nie pamiętam, żeby mama mnie uderzyła. Bardziej awantury odbywały się między rodzicami. Kiedy czułem wielki żal do nich o to, bo jak można nie mieć żalu o to, że nie ma się normalnego domu – mówi piosenkarz.

Michał Wiśniewski dopiero jako nastolatek ponownie zobaczył się z rodzicami. Choć wiedział, że alkohol zniszczył jego rodzinę, a ojciec i matka wciąż piją, tęsknił za nimi.

- Pamiętam, jak miałem 14 lat poszedłem do swojego taty po latach, po pobycie w normalnej rodzinie zastępczej, zobaczyłem ten barłóg, w którym oni mieszkali i ja bym wszystko oddał, żeby z nim być. To było takie pragnienie powrotu do domu. Po dwóch dniach od tego spotkania mój tata popełnił samobójstwo i pamiętam, że wtedy dopiero poczułem żal, że ja do niego wyciągnąłem rękę po tylu latach, a on sobie poszedł – wspomina artysta.

Wielu uzależnionych nie zdaje sobie sprawy z tego, że alkoholizm to choroba. Razem z nimi choruje cała rodzina. W naszej akcji ”Dziś nie piję” pokazujemy jak wiele, czasem trudnych do naprawienia szkód, wywołuje ten nałóg. W rodzinach dotkniętych alkoholizmem skutki mogą odczuwać nawet następne pokolenia.

Dodaj komentarz