Farma grozy 2

Właściciel jednego z gospodarstw w gminie Igołomia-Wawrzeńczyce (woj. małopolskie) hodował świnie w starej, zniszczonej szklarni.

Z głodu świnie zaczęły się podgryzać

- Szyby w dachu i ścianach były powybijane, a na ziemi nie było żadnej ściółki. Świnie stały we własnych odchodach. Nie miały dostępu do wody ani karmy – opowiada Małgorzata Nawrot z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Jak informuje małopolska policja, świnie żyły w błocie. Chodziły wśród kamieni i złomu. „Większość z nich posiadała rany na ciele wskazujące na to, że nawzajem się gryzły, najprawdopodobniej z głodu”, czytamy w oficjalnym komunikacie.

Farma grozy 1

- Między zwierzętami dochodziło do walk w stadzie, były poranione, kulały. Wykazywały zachowania kanibalistyczne – opowiada Małgorzata Nawrot.

Kozy pasły się wśród szczątków

Świnie to nie jedyne zwierzęta, które znajdowały się na posesji 51-letniego właściciela. Mieszkały tam jeszcze trzy psy i dwie kozy. Wszystkie były w fatalnym stanie: brudne, przestraszone i głodne. Samica miała chore wymiona, a cap nie miał jednego oka.

- Były przywiązane na bardzo krótkich sznurkach, nie miały żadnego schronienia ani dostępu do wody. Były zaniedbane i wychudzone – opowiada insp. Nawrot.

Kozy pasły się w makabrycznym otoczeniu. W trawie leżały martwe prosiaki i pies.

Farma grozy 4

- Najważniejsze było dla nas uratowanie zwierząt. Podjęto decyzję o natychmiastowym odbiorze zwierząt. Dziś dochodzą już do siebie - kończy insp. Małgorzata Nawrot.

Psy trafiły do schroniska, a kozy i świnie do gospodarstwa rolnego, które wyznaczyła gmina.

Policjanci ze Słomnik jeszcze tego samego dnia zatrzymali 51-letniego właściciela zwierząt. Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się na zwierzętami. Zarzuca mu się, że trzymał zwierzęta w niewłaściwych warunkach i dopuścił się szeregu rażących zaniedbań, m.in. nie zapewnił im dostępu do wody i pożywienia oraz opieki weterynaryjnej. Grozi do mu trzech lat więzienia.

Dodaj komentarz