- Bezdomni na dworcu będą zawsze – mówi Ojciec Bogusław Paleczny, kamilianin.

– Tu się krzyżują wszystkie drogi komunikacyjne. Władza komunistyczna tak sobie radziła z bezdomnymi, że w święta państwowe wywozili ich samochodami do Puszczy Kempinowskiej. I oni potem wracali. Wielu z nich już nie wróciło, zginęli w tej puszczy.

Ojciec Bogusław  Paleczny przez bezdomnych nazywany jest tatą. To jeden z niewielu ludzi, którym nie jest obojętny los bezdomnych. Dworcowi ochroniarze nigdy nie cieszyli się na jego widok. Maja pretensję, że ojciec wstawia się za bezdomnych.

Od 20 lat ojciec Paleczny prowadzi jadłodajnię dla ubogich w centrum Warszawy. W Warszawie znają go wszyscy ubodzy. Od 20 lat, od czasu przyjazdu do warszawskiego seminarium ksiądz Bogusław opiekuje się bezdomnymi. Pomaga, karmi, zabiera dworca i wyprowadza z bezdomności. Z jego stołówki dziennie korzysta od 200 do 400 osób. Wielu z nich ojciec Paleczny zna po imieniu.

O księdzu zrobiło się głośno podczas protestu bezdomnych  w 1998 roku. Był to największy protest przeciwko wypędzaniu ich z dworca. Protestujący wywalczyli wtedy od miasta budynek, w którym ojciec Paleczny urządził noclegownię. Własnymi rękoma remontowali ją bezdomni.

Dzisiaj mają własne jacuzzi, solarium, barek z kinem domowym, instrumenty muzyczne, kominek. Pensjonariusze sami dbają o miejsce, w którym mieszkają, prowadzą remonty, sprzątają, piorą i sami gotują.

- Ja tutaj nie czuję się jak bezdomny, tylko jak turysta – mówi Jerzy Pachowicz, mieszkaniec pensjonatu Święty Łazarz. – Ten dom nie ma porównania do zwykłej noclegowni, to się ma jak kurnik do pałacu.

- Szukałem porządnego domu opieki – mówi Michał Jagodziński, mieszkaniec pensjonatu Święty Łazarz. – A tu jest dom opieki z czterema gwiazdkami. Tu się trzeba umieć zachować, trzeba być czystym, kulturalnym, czytać książki.

Ojciec nie tylko dba o pensjonariuszy. Bardzo dba również o swoich pracowników. Dla dzieci dwóch pracownic socjalnych otworzył nawet ochronkę, w której jeden z pensjonariuszy opiekuje się dziećmi. Pracownicy pensjonatu również poświęcają się swojej pracy.

- Czasem słyszymy tu więcej niż chcielibyśmy usłyszeć – mówi Adriana  Porowska, pracownica socjalna Pensjonatu Święty Łazarz. – Zawsze mówimy im, żeby nawiązywali kontakty z rodzinami, że one gdzieś są i że warto to robić.

Jednym z wielu niebanalnych pomysłów ojca Palecznego jest budowa jachtu dalekomorskiego. Żaglowiec, pod nadzorem specjalistów budują bezdomni.

- Jak wpłyniemy tym statkiem do San Francisco – to ludzie zdębieją – mówi ojciec Paleczny. Tam tysiące ludzi koczuje na ulicach i niech widzą, jak żyje się polskim bezdomnym – śmieje się ksiądz.

Wielu byłych wychowanków księdza mieszka już we własnych domach, ale bardzo mile wspominają pobyt u ojca Bogusława. Nawet dzisiaj, mimo tego, że nie mieszkają już w pensjonacie mogą liczyć na pomoc ojca Bogusława.

- Ojciec Paleczny należy do grona kapłanów, którzy w zakonie posługującym chorym w pełni wywiązują się charyzmatu – mówi ojciec Arkadiusz Nowak, prowincjał zakonu Kamilianów - Jest człowiekiem o wielkiej charyzmie, zdeterminowanym i przekonanym o słuszności swoich działań i te komponenty nakładają się na sukces tego, co robi. Bo, co by nim nie mówić - jego działalność należy określić mianem sukcesu.

Czytaj również wczorajszy reportaż o Ojcu Palecznym.

Dodaj komentarz