Anonim i postanowienie sądu

Dziecko pani Klaudii i pana Piotra przyszło na świat w szpitalu im. Gabriela Narutowicza w Krakowie.

- Bardzo staraliśmy się o dziecko. To dla nas cud Boży. Bardzo wyczekany, upragniony, wymarzony synuś – opowiada Klaudia Bugno.

Krótko po narodzinach lekarze przekazali rodzicom postanowienie sądu rodzinnego, o tymczasowym umieszczeniu nowo narodzonego dziecka w rodzinie zastępczej.

- Zabrano nam dziecko na podstawie anonimowego donosu. To paranoja – mówi pani Klaudia i dodaje: Jestem traktowana w szpitalu jak intruz, jak jakiś przestępca. Wczoraj przyjechały trzy patrole policji, bo rzekomo się awanturowaliśmy. Policja pilnuje mi dziecko 24 godziny na dobę, patrzą mi na ręce. Czuję się tu strasznie. To jest jakiś koszmar.

- Naszym zadaniem było przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa temu noworodkowi, innym pacjentkom oraz personelowi szpitala – odpowiada dr n. o zdr. Agnieszka Marzęcka ze Szpitala Miejskiego im. Gabriela Narutowicza w Krakowie.

W anonimowym donosie, który dotarł do szpitala, ktoś sugerował, że kobieta nie nadaje się na matkę. Dowodem miał być fakt, że osiem lat temu zabrano jej dwójkę dzieci w Wielkiej Brytanii.

- Miałam odebrane prawa rodzicielskie, ale nie ze swojej winy. To było bardzo dawno temu. Teraz sytuacja się radykalnie zmieniła. Mam nowego partnera, który jest ojcem tego dziecka. To nowe życie, nowa rodzina – tłumaczy kobieta.

Po powrocie do Polski dzieci pani Klaudii trafiły do domu dziecka, a kobieta straciła prawa rodzicielskie. Od sześciu lat jej dzieci są pod opiekę ciotki pani Klaudii, która jest dla nich rodziną zastępczą.

- Ciotka, która zajmuje się moimi dziećmi, powinna dać mi szansę na bycie matką. To, że człowiek jest biedniejszy nie oznacza, że nie może wychowywać dziecka – dodaje kobieta.

Jakie konkretnie informacje znalazły się w anonimie?

- Nie mogę w sposób dokładny podać przesłanek, jakimi kierował się sąd, wydając swoją decyzję. Chodziło o informacje, dotyczące przeszłości matki dziecka oraz samego dziecka. W sprawach rodzinnych należy szybko reagować – wyjaśnia Beata Górszczyk z Sądu Okręgowego w Krakowie.

Odwołanie

Rodzice odwołali się od postanowienia sądu, o odebraniu im dziecka.

- To dziecko mnie potrzebuje. Jestem matką karmiącą, nie rozumiem, dlaczego brutalnie odebrano mi dziecko – mówi pani Klaudia.

Po kilku dniach sąd wydał nowe postanowienie, wstrzymujące przekazanie dziecka do rodziny zastępczej. Jednak nie oznaczało to, że dziecko będzie mogło trafić do domu z rodzicami. Najpierw miał odbyć się wywiad środowiskowy kuratora.

- Dziecku nie brakuje niczego. Mamy potrzebne sprzęty i ubrania. Chcemy wziąć ślub połączony z chrzcinami, mamy nawet obrączki. Chcieliśmy mieć w końcu normalne, szczęśliwe życie – mówi pani Klaudia.

Jak zakończyła się sprawa? Czy pani Klaudia i pan Piotr zabrali syna do domu? Na drugą część reportażu zapraszamy jutro o 19.50 do Uwagi!