Skopany na śmierć pies

Pracownicy Pogotowia dla Zwierząt, którzy pojawili się na miejscu, mówią, że widok był makabryczny. „Ciało psa było zmasakrowane. (…) Wszędzie pełno krwi” – relacjonują. Zwierzę było kilkukrotnie kopnięte – najpierw, gdy jeszcze stało na własnych nogach, a później gdy leżało już na ziemi. Mężczyzna nie pamięta, ile razy je kopnął.

Przedsiębiorca sam zadzwonił na policję i powiedział, co się stało. Noc musiał spędzić w policyjnej izbie zatrzymań. Następnego dnia tłumaczył, że kopnął psa, ponieważ ten na niego szczekał i go zaatakował. Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt przekonuje, że trudno mu w to uwierzyć.

- Udało nam się dotrzeć do właścicieli szczeniaka. Dowiedzieliśmy się od nich, że pies miał zaledwie dwa miesiące. Właścicielka powiedziała nam, że szczenię było spokojne i przyjazne. Niewiele jeszcze szczekało. Moim zdaniem, wersja, którą podaje ten pan, się nie klei. Ten pies nie mógł go zaatakować – ocenia Grzegorz Bielawski.

35-latek poprosił o karę prac społecznych

35-latek został oskarżony o zabicie psa, jak informuje prok. Andrzej Krystowiak z Prokuratury Rejonowej w Ostrowi Mazowieckiej. Mężczyzna przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze. Prosił o karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Prokurator Krystowiak potwierdza to, ale podkreśla, że prokuratura nie przystała na takie warunki.

- Niewykluczone, że opinie biegłych będą wskazywały na to, że mężczyzna powinien zostać ukarany surowiej i zarzut będzie poważniejszy. Więcej informacji będziemy posiadali dopiero po sekcji zwłok – podkreśla.

Dodaj komentarz