21-letni Patryk walczy z białaczką

Tysiące osób zainteresowało się sytuacją chorego 21-latka. Informowaliście nas o tym za pomocą #tematdlauwagi.

Diagnoza przyszła w 18. urodziny

Choroba Patryka zaczęła się od niewinnych objawów.

- Kilka tygodni przed 18. urodzinami Patryka pojawiły się bóle stawów, kolan, pleców. Na początku lekarze mówili, że nie ma czym się przejmować, bo Patryk wciąż rośnie. Potem przyszły pierwsze wyniki badań krwi i zaczęła się walka – mówi pani Sylwia, ciocia Patryka.

Chemia, przeszczepy szpiku, nierefundowane leczenie. Białaczka jest bardzo złośliwa. Już dwa razy wydawało się, że udało się ją pokonać. Niestety, za każdym razem wracała. Teraz Patryk walczy z nią już po raz trzeci.

W sobotę Patryk skończył kolejną chemię. Jest całkowicie wyczerpany i bezbronny, bo chemia była bardzo silna. Gdy leki okazały się nieskuteczne, lekarze podjęli decyzję o agresywnej terapii. Dawkę, którą zazwyczaj podaje się przez trzy tygodnie, chłopakowi podano w pięć dni.

21-letni Patryk walczy z białaczką

Teraz dochodzi do siebie w izolatce, bo każda bakteria i wirus to dla niego śmiertelne zagrożenie. Do tego pojawiły się też skutki uboczne: gorączka, ból głowy, światłowstręt. Patryk musi zmuszać się też, żeby zjeść chociaż kęs jedzenia.

- Cały czas walczymy. Wyczerpaliśmy już wszystkie dostępne  w Polsce środki leczenia. Teraz jedynym ratunkiem dla Patryka jest terapia w Niemczech. To ostatnia deska ratunku – mówi pani Sylwia, ciocia Patryka.

Terapia w Niemczech ostatnią nadzieją

Chodzi o terapię Car-T Cell. Kobieta tłumaczy, że to nowa metoda, która polega na pobraniu leukocytów od pacjenta, a następnie genetycznym zmodyfikowaniu ich. Później zmodyfikowane już leukocyty wracają do organizmu i mają ważne zadanie – wykrywanie komórek nowotworowych i niszczenie ich.

Terapia Car-T Cell daje nadzieję, ale na razie jest nieosiągalna. Leczenie jest niezwykle kosztowne. Wyceniono je na 350 tysięcy euro, czyli ponad 1,5 miliona złotych. Rodzina nie jest w stanie samodzielnie pokryć kosztów. Mama Patryka niemal każdą chwilę spędza w szpitalu. Trzy lata temu musiała porzucić pracę, aby zająć się synem.

- Naszą jedyną nadzieją są ludzie o dobrych sercach. Tylko dzięki ich pomocy będziemy mogli uratować Patryka – mówi pani Sylwia.

W zbiórkę pieniędzy na terapię dla Patryka zaangażowała się grupa #TeresaiPrzyjaciele”. Dużo udało się już zebrać – dodatkowo na koncie fundacji jest już 600 tys. złotych z poprzedniej zbiórki. Wciąż brakuje jednak prawie 500 tysięcy złotych.

Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat zbiórki pieniędzy na leczenie 21-letniego Patryka >>>

- Nie poddajemy się, lekarze się nie poddają. Patryk nie chce umrzeć... Błagamy o pomoc, modlitwy i wsparcie duchowe. Jesteśmy na granicy, sami nie damy rady, bez Was sobie nie poradzimy – pisze pani Teresa Jagiełło na stronie zbiórki dla Patryka.

Patryk nie zdążył nawet zdać matury

Choroba pokrzyżowała Patrykowi plany na życie. Ciocia chłopaka opowiada, że niedługo przed diagnozą zrobił prawo jazdy. Razem ze swoją narzeczoną Natalią jeździli na wycieczki. Patryk mówił o tym, że chciałby studiować informatykę. Nie zdążył nawet zdać matury.

21-letni Patryk walczy z białaczką

- Po pierwszej remisji Patryk chciał zacząć wszystko od nowa. Odmalował sobie pokój, wymienił łóżko, chciał podjeść do matury. Miał zdawać ją w maju, w kwietniu nowotwór ponownie zaatakował – opowiada kobieta.

Od tego momentu Patryk niemal zamieszkał w szpitalu. W domu bywa tylko dwa-trzy tygodnie.

- Wszystkie jego siły są teraz skupione na walce o życie. Nie mamy wiele czasu. To kwestia kilku tygodni, może miesiąca. Boimy się, że nam go zabraknie – mówi ciocia Patryka.