9 lipca 2018 / 19:50

2,5-latek skatowany w domu rodzinnym. O opiekę walczy babcia

2,5-letni Piotruś został skatowany przez konkubenta matki. Spędził prawie miesiąc w szpitalu. W tym czasie czuwała przy nim babcia. Matka nie pojawiła się ani razu. Dlaczego sąd rodzinny nie chce, by chłopcem opiekowała się babcia?

2,5-letni Piotruś trafił do toruńskiego szpitala pod koniec marca po tym, jak został dotkliwie pobity przez konkubenta matki. Przez dwa dni lekarze walczyli o jego życie.

- Lekarze po przywiezieniu chłopca stwierdzili połamania kości udowych u dziecka. Ewidentne symptomy pobicia i w zasadzie znęcania się nad chłopcem – mówił w marcu w Uwadze! Michał Jonczynski, dyrektor szpitala w Rypinie.

Mężczyzna, który skatował dziecko został aresztowany i oczekuje na proces, a matce chłopca odebrano prawa rodzicielskie. Ograniczone prawa do dziecka ma także biologiczny ojciec, po tym, jak kilka lat temu opuścił rodzinę.

Piotruś przeszedł w szpitalu długą i skomplikowaną operację, dzięki której ma szansę normalnie chodzić. Od samego początku u jego boku, dzień i noc, czuwała babcia.

- Córka nie odwiedza dziecka w szpitalu. Nie była ani razu. Tylko ojciec przychodzi, ale pod przymusem. Muszę dzwonić i prosić, żeby przyszedł – mówi Andżelika Kaszlewicz, babcia Piotrusia.

Co dalej z Piotrusiem?

- Mam decyzję sądu. „Sąd Rejonowy w Rypinie postanawia w trybie zarządzania nagłego umieścić małoletniego Piotrusia w Rodzinnym Pogotowiu Opiekuńczym po opuszczeniu szpitala”, cytuje Kaszlewicz.

Babcia nie pogodziła się z decyzją sądu o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej: odwołała się od tej decyzji i prosiła o to, by wnuk mógł zamieszkać z nią na czas postępowania sądowego.

- Jeżeli mamy się kierować nadrzędnym interesem, czyli dobrem dziecka i minimalizacją traum i przeżyć to sąd może pozwolić, żeby dziecko w sytuacji przejściowej, a może docelowej zamieszkało z kimś bliskim. Zgodnie z interesem dziecka oczekiwałabym, że będzie przy nim babcia – mówi Mirosława Kątna, psycholog, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Decyzja sądu

Czy sąd w takich sprawach bierze pod uwagę uczucia i emocje, jakie są pomiędzy dzieckiem, a osobami bliskimi?

- Sąd w takich sprawach bierze pod uwagę wszystkie okoliczności i przede wszystkim więź jaka jest między dzieckiem, a osobami, które chcą nad nim sprawować opiekę – mówi Aneta Sudomir-Koc, rzeczniczka Sądu Okręgowego we Włocławku.

- Mam zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest przy mnie spokojniejsze – wskazuje babcia Piotrusia.

Mimo pozytywnej opinii od lekarzy, którzy przez ostatni miesiąc zaobserwowali relacje, jakie nawiązały się między wnukiem a babcią, sąd nie zmienił swojej decyzji: uznał, że lepsze dla dobra dziecka będzie umieszczenie go placówce opiekuńczej.

„Emocjonalna katastrofa”

Pod koniec kwietnia pani Andżelika i jej mąż musieli przygotować Piotrusia do opuszczenia szpitala. Przez kilka godzin dziecko czekało na wypis. Obecność policji, kuratora i pracowników socjalnych sprawiała, że chłopiec stawał się, coraz bardziej niespokojny. Krzyczał. Uspokoił się dopiero po tym, jak zaopiekował się nim mąż pani Andżeliki.

Zdaniem Mirosławy Kątnej umieszczenie Piotrusia u obcych ludzi jest dla niego kolejnym nieszczęściem.

- Kolejną emocjonalną katastrofą. Dziecko, które przeszło takie rzeczy jak ten mały chłopiec wymaga szczególnego ciepła. Babcia była przy nim po wybudzeniu się z narkozy. Daje prawdopodobnie dziecku miłość i stabilizację – uważa Mirosława Kątna.

- Sąd mając na uwadze dobro dziecka musi ze szczególną ostrożnością zbadać wszelkie okoliczności tej sprawy, aby nie było tak, że dziecko ponownie wróci do placówki – mówi Aneta Sudomir-Koc. I dodaje. - Decyzja sądu rejonowego jest nieprawomocna. Została zaskarżona przez babcię i sąd okręgowy rozpatrując to zażalenie będzie analizował całą sytuację.

Placówka opiekuńcza

Po wyjściu ze szpitala Piotruś zamieszkał w placówce opiekuńczej oddalonej o kilkanaście kilometrów od Rypina. Babcia nie zraziła się decyzją sądu i cały czas walczy o odzyskanie wnuka. O dziecko zaczął starać się także ojciec.

- Sąd stwierdził, że jestem tylko babcią. Tylko. Za chwile mogę usłyszeć, że jestem obcą osobą, bo jeszcze jest ojciec. Że trzeba dać szansę ojcu. Jeżeli kurator po sprawie jest na wywiadzie środowiskowym u ojca i twierdzi, że ojciec, obecnie nie ma warunków dla dziecka. Nie ma podstawowych rzeczy – mówi Andżelika Kaszlewicz.

Chcieliśmy porozmawiać z ojcem Piotrusia o planach wobec dziecka. Zgodził się na spotkanie, ale przerwał je, gdy zapytaliśmy, dlaczego od miesiąca nie odwiedził syna w placówce opiekuńczej.

Tymczasem starania pani Andżeliki dały efekt. Sąd zgodził się, by mogła spędzać z Piotrusiem, co drugą sobotę.

- Łzy kręcą się, serce pęka z radości. Piotruś przywitał się ze swoim psem i pobiegł do swojego pokoju. Jak wszedł do swojego pokoju to był krzyk. Myślałam, że coś mu się stało. A to był fantastyczny moment. On krzyknął z radości, bo w życiu tyle rzeczy nie miał. Nie wiedział, za co się złapać. Jest przeszczęśliwy – mówi babcia Piotrusia.

- Sąd jest prawnikiem, ja jestem psychologiem, być może takie zjawisko jak huśtawka emocjonalna nie do końca jest dla sądu jasne – wskazuje Mirosława Kątna.

Straciła możliwość przyjmowania wnuka

Po spotkaniu z wnukiem Sąd Rejonowy w Rypinie odebrał babci prawo do urlopowania wnuka.

Babcia Piotrusia do dziś nie wie, dlaczego odebrano jej prawo spotykania się z wnukiem. Sąd tymczasem pozwolił, by chłopiec trafił na kilka dni do ojca biologicznego.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

brak słow. :(

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Matka z warami glonojada jest obrzydliwa.Jestem ciekawa czemu odebrali jej dziecko??? To jest ciekawe!!!!

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Ten facet co odbiera Piotrusia na samym końcu reportażu to jak mniemam "rodzina zastępcza".Nie podoba mi się ten gościu.Jak dla mnie podejrzany ,taki dziwny grubasek całujący obce dziecko.Chciałabym się mylić.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              katarzyna_grikien_kruczek
              katarzyna_grikien_kruczek

              przeciez tu ktoś tu musi zarobić a w domy zastępcze to tylko maszynka do robienia pieniędzy ...

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Czy sąd pomyślał o więzi rodzinnej . Trzeba pamiętać, że pogotowie opiekuńcze nie da temu dziecku tyle miłości co rodzina- mam namyśli babcię i jej obecne dzieci oraz małżonek. Sąd nie wie co to znaczy dobro dziecka kompletnie. Wydaje wyroki przedmiotowo traktując ludzi.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      To jest niedorzeczne.Nie można tak brutalnie rozdzielić wnuka z babcią.Wystarczy,że ten maluszek nie ma prawdziwych rodziców którzy nie dali mu miłości.Przecież on tyle przeszedł.ZOSTAŁA MU TYLKO BABCIA KTÓRA GO BARDZO KOCHA.Sama jestem babcią i mam wnuczke w tym samym wieku I rozumiem ten ból jaki jest między tamtym wnuczkiem A jego... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          No tak super babcia, a jej kolejna córka sama zgłosiła się do domu dziecka, bo miała dość doręczenia że strony matki...

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              Skąd ta informacja?

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  To straszne babcia mama mamy nie ma prawa do wnuka natomiast nieobecny w życiu dziecka ojciec tsk

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Cała sytuacja jest chora...w głowie się nie mieści jak tak można postępować z dzieckiem, drwić z jego uczuć i więzi z innymi

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          Skazać tego zwyrodnialca na 25 lat więzienia. To zwyrodniały zboczeniec, który nie zasługuje na żadną litość. To kanalia bez mózgu.

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              aleś babcia wychowała swoją córcię, że się zadawała z patologią, która tłucze dzieci, a teraz chcesz tak samo wnuka wychować

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  Więcej komentarzy - rozwiń
                                                  Pomoc | Zasady forum
                                                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.