Bateria

Lekarze uspokajali, że nic się nie dzieje, a gdyby pojawiły się ostre bóle, mieli przyjechać z synem do szpitala. W wypisach z oddziałów ratunkowych pisano, że dziecko ma w swoim organizmie baterię! To oburzało rodziców – z jednej strony pisali „chłopiec z baterią”, a jednocześnie: „nic się nie dzieje”.

Dziecku zrobiono kilka zdjęć rentgenowskich i przekonywano rodziców, że chłopiec na pewno wydali przedmiot.

W sumie rodzice spędzili ponad tydzień na konsultacjach z lekarzami ze szpitalnych oddziałów ratunkowych i oddziału dziecięcego w Żarach i Zielonej Górze.

Jednak nie bateria

Po tygodniu pani Justyna, mama Gabriela, skontaktowała się z lekarzami ze Szczecina. Ci natychmiast przyjęli chłopca na oddział gastrologii dziecięcej. Zrobiono kolejne zdjęcie, które przekonało lekarzy, że to nie jest bateria.  Jednak w jelicie malca znajdowało się ciało obce. Nie było możliwe jego wydalenie. Wczoraj przeprowadzono zabieg kolonoskopii i z organizmu chłopca usunięto nakrętkę od śruby.

Chłopiec już jest w domu i czuje się dobrze.

Rodzice Gabriela złożyli zawiadomienie do prokuratury na wszystkie jednostki, które odsyłały ich z kwitkiem.

#

Ten materiał powstał specjalnie dla serwisu UWAGA.TVN.PL

Użyj hashtaga #tematdlauwagi w mediach społecznościowych, jeśli chcesz nas zainteresować jakąś sprawą. Wystarczy, że dodasz go w publicznym poście lub komentarzu pod istniejącym już wpisem. Monitorujemy sieć, by szybko reagować na Wasze zgłoszenia.