Zagłodzone psy

Psy były wychudzone, wystraszone i zaniedbane.

- Od dawna raczej nikt się nimi nie zajmował. W jednym z metalowych kojców był też zamknięty szkielet psa. Wszystko wskazuje na to, że zwierzę zmarło w męczarniach – mówi Ewelina Komorowska z Fundacji „Animalsi”.

Zagłodzone psy

Wolontariusze na miejscu znaleźli też kości i czaszki innych zwierząt gospodarczych

- Na razie trudno powiedzieć, kiedy, i w jakich okolicznościach zginęły. Sąsiedzi mówili też, że psów mogło być nawet 20, ale na razie nie wiadomo, co stało się z resztą – dodaje Komorowska.

Cztery uratowane psy: Cherlak, Mizerka, Chudzina i Drobinka trafiły pod opiekę weterynarza. Czeka je długie leczenie.

Odpowiedzialnych brak?

Gospodarstwo, gdzie interweniowali „Animalsi” jest niezamieszkałe, od co najmniej kilku miesięcy.

- Kiedyś była tu ferma listów, ale w przełomie grudnia 2018 roku i stycznia 2019 podobno zmarł jej właściciel. Udało mi się dowiedzieć, że jego żona i córka wkrótce później wyjechały i na razie nie wiadomo gdzie są – mówi wolontariusz fundacji Damian Szank.

Czy i dlaczego kobiety pozostawiły zwierzęta na pewną śmierć?

- W marcu dzwoniłem na policję z informacją, że posesja, na której przebywają psy prawdopodobnie jest opuszczona, sam też dokarmiałem je przez ogrodzenie, bo nie wiedziałem, czy mogę wejść na prywatny teren – mówi Ireneusz Zwarra z Urzędu Gminy Skaryszewy i dodaje: My, jako gmina zajmujemy się tylko bezpańskimi czworonogami.

Jak twierdzi urzędnik zmarły hodowca lisów nie był właścicielem gruntu, lecz tylko go dzierżawił. Ustalił, że właścicielka od dawna nie interesowała się tym miejscem, a przez ostatnie lata nie pobierała nawet opłaty za dzierżawę. - Oczywiście o losie zwierząt nic nie wiedziała – wyjaśnia pracownik gminy.

Jego słowa potwierdza sołtys Szczodrowa. – Zgłaszałem sprawę do gminy i wiem, że oni powiadamiali policję, zupełnie nie rozumiem skąd ta niemoc, żeby policja coś zrobiła z tym problemem? – zastanawia się Franciszek Armatowski i dodaje: To wprost nie mieści się w głowie, żeby tak porzucić zwierzęta.

Co na to policja?

- Z tej miejscowości nie mieliśmy do tej pory żadnych oficjalnych zgłoszeń dotyczących znęcania się nad zwierzętami, dopiero pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci asystowali wolontariuszom w odebraniu psa z niezamieszkałej posesji – twierdzi asp. sztab. Marcin Kunka z Komendy Powiatowej Policji w Starogardzie Gdańskim. Funkcjonariusz zapewnił, że gdy tylko takie zgłoszenie wpłynie od razu zajmą się sprawą.

Zawiadomienie w tej sprawie ma złożyć fundacja „Animalsi”.

#

Sprawą zajęliśmy się, dzięki zgłoszeniu tematu przez hasztag #tematdlauwagi.