31 sierpnia 2017 / 19:50

Marzyła o miłości, znalazła śmierć. "Mówili, że Kaja poszła w melanż"

Ta informacja wstrząsnęła kilka dni temu całą Polską. Ciało 20-letniej, poszukiwanej przez policję i rodzinę kobiety przez blisko dwa tygodnie leżało w mieszkaniu, wcześniej rzekomo dwukrotnie sprawdzonym przez funkcjonariuszy. Jak to się stało i dlaczego policjanci tak bardzo zlekceważyli błagania o pomoc rodziny zamordowanej kobiety?

Miesiąc temu wszystko wskazywało na to, że 20-letnia Kaja Wiśniewska wreszcie znalazła szczęście w życiu. Po latach pobytu w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii, urodzeniu dziecka i kilku nieudanych związkach, znalazła chłopaka, z którym chciała zamieszkać i założyć prawdziwą rodzinę. Szczęściem nie cieszyła się długo. Kilka dni temu jej skrępowane ciało znalezione zostało w mieszkaniu jej partnera.

"Taki dobry człowiek"

Jak mówi Natalia Rosa, przyjaciółka dziewczyny, Kaja swojego nowego partnera znała od miesiąca.

- Mało o nim mówiła. Dobry, pomocny... nie mówiła nic złego. Jedynie to, że dwa dni wcześniej się pokłócili - wspomina. - Była szczęśliwa z tym Arturem. Mówiła, że jest taki poukładany, w ogóle nie przeklina. Taki dobry człowiek - twierdzi.

- Dla niej największą miłością był syn - mówi Piotr Parulski, wychowawca Kai z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii. - 20-letnia dziewczyna, która ma dzieciaka, potrzebuje tym bardziej oparcia męskiego, potrzebuje czuć się kochana, być szczęśliwa, dzielić się z kimś problemami. Zakładam, że tego szukała - dodaje.

- Marzyła o ślubie. Chciała tak jak ja, być szczęśliwa, mieć mężczyznę, na którym mogła polegać  - mówi siostra dziewczyny Elżbieta Łukasik i dodaje, że Kaja w swoich poszukiwaniach "była strasznie naiwna". - Miała bardzo dobre serce dla każdego. Ostatni chleb by oddała, ostatnie pieniądze. Była bardzo dobrą osobą - wspomina Elżbieta Łukasik.

Kaja z Arturem mówili o przeprowadzce do wspólnego domu, ale dwa tygodnie temu mężczyzna bez zapowiedzi przywiózł do jednej z sióstr partnerki dwuletniego synka swojej dziewczyny, tłumacząc że wieczorem razem wrócą po Brajana, a teraz chcą się spokojnie spakować.

- Po tym, jak on przekazał dziecko Malwinie, Malwina zadzwoniła do Kai. Chciała się dowiedzieć, co jest grane. Odebrał Artur, powiedział, że Kaja leży w domu i śpi, bo wzięła silne tabletki na ból kręgosłupa - wspomina pani Elżbieta i dodaje, że sytuacja ta była dla niej podejrzana. - To już był sygnał, że jest coś "nie halo" - dodaje brat dziewczyny Damian Wiśniewski. - Kaja nigdy w życiu nie zostawiała dziecka samego - twierdzi.

To właśnie Malwina Wiśniewska, do której mężczyzna przywiózł dziecko, zawiadomiła policję o zaginięciu siostry. Funkcjonariusze mieli jednak zlekceważyć zgłoszenie. - Mówili mi, że Kaja na pewno poszła w melanż i wróci za kilka dni. Oni tak myśleli cały czas - wspomina kobieta, chociaż - jak zaznacza - wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały.

"Oni myśleli, że ja sobie z palca to wyssałam"

Zaniepokojone rodzeństwo Kai czekając na ustalenia policji szukało siostry na własną rękę. Bardzo szybko zdobyli przerażające informacje.

- Od razu dałam posta na Facebooku, że zaginęła moja siostra, że jej szukamy, że piętnastego widzieliśmy ją ostatni raz. Znajomi to upubliczniali - opowiada Elżbieta Łukasik i dodaje, że jeszcze tego samego dnia dostała informację, że partner jej siostry w Anglii został skazany za brutalny gwałt. Po odsiadce i powrocie do Polski zmienić miał nazwisko. - Jak ja powiedziałam to temu policjantowi, to on tak jakby mi nie wierzył - wspomina pani Elżbieta. Potem policja twierdzić miała, że takiej osoby nie zna ani nie ma jej w bazie danych. - Oni myśleli, że ja sobie z palca to wyssałam - mówi pani Elżbieta.

Siostry i bracia Kai przestali wierzyć funkcjonariuszom i postanowili sprawdzić, w jaki sposób policja szuka kobiety. Gdy zdobyli adres na łódzkim osiedlu, gdzie Artur wynajmował mieszkanie, pojechali tam i odkryli, że wbrew zapewnieniom żaden policjant nie rozmawiał z najbliższymi sąsiadami mężczyzny. Choć prowadzący sprawę twierdzili, że samo mieszkanie zostało sprawdzone i jest puste, wyraźnie widać było, że drzwi do lokalu są nietknięte, nie było śladu po tym, że były wyłamywane. Najbardziej niepokojący był jednak wydobywający się ze środka fetor.

- Jak tylko się wchodziło na to czwarte piętro, to ten odór uderzał - mówi pani Elżbieta. - Zadzwoniliśmy na policję, powiedzieliśmy o sytuacji, że śmierdzi, jesteśmy zaniepokojeni i chcemy, żeby oni sprawdzili, co jest w tym mieszkaniu - dodaje brat dziewczyny. - Oni powiedzieli, że nie są z żadnego W-11, oni nie wywalą drzwi. Jedyne, co mogą, to wezwać straż - wspomina. Jak twierdzi, niedługo potem był świadkiem sytuacji, kiedy strażak proponował policjantowi wspólne wejście na górę do mieszkania, ale ten odpowiedzieć miał, że "nie ma takiej potrzeby".

Na pytanie o źródło brzydkiego zapachu bliscy zabitej dziewczyny od służb usłyszeć mieli, że "to koty tak śmierdzą".

"Czuliśmy ten smród"

Straszna prawda wyszła na jaw dopiero tydzień później. Gdy policjanci w końcu weszli do mieszkania Artura, znaleźli w wersalce zawinięte w kołdrę ciało. Kaja została uduszona w dniu, gdy mężczyzna oddał jej dziecko siostrze partnerki.

Artura W. policjanci zatrzymali kilka dni później w centrum Koszalina. Mężczyzna nie stawiał oporu i przyznał się do zbrodni, ale z powodu rozkładu znalezionego ciała prowadzący sekcję zwłok lekarze nie byli już w stanie przeprowadzić wielu badań, nie mogli też m.in. odpowiedzieć na pytanie czy dziewczyna została przed śmiercią zgwałcona.

- My tam byliśmy, czuliśmy ten smród. Mogli ją wyciągnąć wcześniej, być może nie byłaby w takim rozkładzie. Mogli to zrobić, a nie zrobili, bo potraktowali nas z góry - płacze pani Elżbieta. Jak twierdzi, było tak, bo policja zna jej rodziców. - Jesteśmy dość dużą rodziną, mama nas miała dużo i wychowywała nas w strasznej biedzie. Było bardzo ciężko w życiu, różne błędy każdy z nas popełnił, jesteśmy za to krytykowani do dziś. Jesteśmy krytykowani za to, że mamy tatę Cygana - wymienia kobieta.

- Z dokumentacji wynika, że policjanci byli tam na miejscu, pukali do drzwi, nikogo nie zastali, rozmawiali z sąsiadami, sąsiedzi od pewnego czasu nikogo nie widzieli w tym mieszkaniu. Taka informacja została przekazana do Zduńskiej Woli - mówi Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji.

- 19 sierpnia było wejście do mieszkania, w którym byli strażacy, również nie zwrócili wtedy uwagi na niepokojący zapach. Ten zapach nie był na tyle podejrzany dla strażaków, żaby zwrócić na to uwagę policjantom - dodaje i zaznacza, że policjanci powinni byli wejść i zweryfikować to mieszkanie.

Zastrzeżenia do takiego prowadzenia akcji ma adwokat Piotr Kaszewiak. - Sytuacja, w której czynności procesowe przeprowadza w imieniu policjantów strażak jest zupełnym nieporozumieniem i w żaden sposób nie da się tego pogodzić z przepisami - uważa.

"Czekaliśmy na informację zwrotną"

Rzeczniczka łódzkiej policji odnosi się także do informacji o tym, że partner Kai był karany za gwałt. - Były to informacje pochodzące z internetu, w związku z tym musieliśmy je zweryfikować jako policja. Ta weryfikacja została wdrożona i oczekiwaliśmy na informację zwrotną z policji angielskiej - mówi Joanna Kącka. Przyznaje, że dane z Wysp polska policja otrzymała po ponad tygodniu od wysłania zapytania.

Gdyby jednak policjanci naprawdę chcieli szybko ustalić, czy partner Kai dopuścił się wcześniej okrutnej zbrodni, nie mieliby z tym problemu. O brutalnym gwałcie i procesie w tej sprawie słyszał nie tylko każdy policjant, ale też większość mieszkańców miasteczka Peterborough we wschodniej Anglii.

- To było po trzeciej rano, kobieta wracała ścieżką rowerową na Westwoodzie. Tę dziewczynę złapał, przydusił do nieprzytomności i brutalnie gwałcił. To była bardzo duża sprawa, jedna z największych takich akcji - wspomina w rozmowie z dziennikarzem UWAGI! mieszkaniec Peterborough i dodaje, że po tym, jak przestępstwo wyszło na jaw, przebadanych zostało kilkuset mężczyzn. - Po badaniach DNA wyszło, że to on. Wtedy już był przyparty do muru i się przyznał - wspomina.

W sprawie zaniedbań popełnionych przez policjantów podczas poszukiwań Kai prokuratura wszczęła odrębne śledztwo.

- Dostrzegliśmy potrzebę zbadania tej kwestii. Wnioski po przeprowadzeniu postępowania będzie wyciągać prokuratura wyznaczona do przeprowadzenia odrębnego śledztwa. Niewątpliwie jest to okoliczność, która wymaga wyjaśnienia - mówi Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Pani Elżbieta zaznacza, że rodzina Kai do dziś nie została oficjalnie poinformowana o jej śmierci. - Policja do dziś nie zadzwoniła do nas, do dziś nam nie powiedziała, że Kaja nie żyje - mówi. - To przez nich ona leżała tam tyle dni - nie ma wątpliwości.

Przyznał się

Podczas przesłuchania Artur W. powiedział, że Kaję udusił po wielogodzinnej, nocnej kłótni, a synek Kai w tym czasie spał i nie widział, co się dzieje. Mężczyzna będzie czekał na proces w areszcie, grozi mu dożywocie. Stan, w jakim znaleziono ciało, poważnie jednak utrudni pracę śledczym. Nie sposób ustalić, czy Kaja została przed śmiercią zgwałcona, sekcja zwłok nie odpowiedziała też na pytanie czy zamordowana kobieta była w ciąży, a taką właśnie informację miała przekazać tuż przed śmiercią Arturowi W.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Winna policja. Z kuwety kotów nie śmierdzi tak jak rozkładający się nieboszczyk. Nic tylko wina policji, mogli od razu otworzyć drzwi

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      no przepieknie powiedziane doszlo do "zgrzytu komunikacyjnego"!!!!policja polska to samo dno!!

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Patologiczny kraj wiec i polucja do dupy,chore prawo i ta ogölna znieczulica powodowana brakiem empatii.Lata skurwysynstwa komunistycznego i degeneracji prostego i g£upiego narodu.Podlewane alkoholem a teraz i narkotykami pogarsza tylko stan choröb psychicznych,ktöre istnieja w narodzie od dawna i sa tylko potegowane i powielane.Patologia rodzi... rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Jak zmienił swoje imię i nazwisko?! Mieszkał tam i miał jedne dane. Złapali go. Mieszkał w Polsce mając inne dane? Swoją drogą nie rozumiem tego stwierdzenia "w domu są koty to od nich ten zapach". Każdy, kto ma koty wie, że ich odchody nie śmierdzą tak, jak rozkładające się ciało (mięso). Policja - szkoda pisać... Współczuję... rozwiń

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  I kolejny raz widać jak bardzo bezużyteczna okazuje sie policja... banda partaczy i nierobów. Równie dobrze mogliby siedzieć w biedronce na kasie, bo i tak do niczego się nie nadają tacy stróże prawa... hołota nie policja. Aż mnie skręca na samą myśl, że tacy ludzie mają nas chronić... Żałosne.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      każdy marzy o miłości

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          A gdzie ojciec dziecka ?

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              komentarz ukryty - pokaż

                              Polska Policja ....

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    1
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Filmik niestety nie działa...

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      I TAKĄ MAMY POLICJÉ WSTYD ZA CO PIENIĄDZE BIORĄ SKANDSL.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          jakie przepisy taka policja, poza tym moze zacznijcie walczyc o policjantów z powołania, bo tak sie koncza historie gdzie ktos jest policjantem bo: tata kazał i zalatwił to jestem !!!!!!!!!!!!!!

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              tak

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  ~Gość

                                                  do policji ida tacy z lewymi"ręcami" nie chce sie nic robic,tylko sprawiac wrazenie,ze do nich swiat nalezy i nikt im nic nie zrobi,bo za nimi sa sady,"prawo" sama sie o tym niestety przekonalam,naklamali na mnie przed sadem/straszyli,ze tak zrobia/ i sad uwierzyl im a nie mnie,

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      Więcej komentarzy - rozwiń
                                                      Pomoc | Zasady forum
                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.