Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Zazdrosny żołnierz
6 marca 2006 19:30
- Odebrałem mu broń i pobiegłem do domu. Położyłem ją na szafce w przedpokoju – tak brzmiała informacja, którą otrzymali policjanci. Do komendy zadzwonił Robert Ł, zawodowy żołnierz. Wcześniej prawdopodobnie strzelił i uciekł z miejsca zdarzenia.
Postrzelony to Kamil W. Mężczyzna o własnych siłach doczołgał się do komisariatu policji w Maszewie.

- Miał ranę twarzy, krwawiła. Widoczna była przestrzelina obu policzków. Bardzo niewyraźnie oświadczył, że został postrzelony przez Roberta Ł. – powiedział nadkom. Wiesław Ziemba z Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie.

Strzelanina była efektem zazdrości o 17-letnią Dorotę. Jeszcze pół roku temu żołnierz i ona byli parą. Zaczęli spotykać się, kiedy dziewczyna miała 15 lat, a. Robert 24. Matka odradzała synowi ten związek. Dorota porzuciła Roberta, gdy poznała Kamila. Żołnierz nie chciał się z tym pogodzić.

- Dorota była dla niego wszystkim – wspomina Bożena Łozowska, matka Roberta Ł.

Robert chciał, by dziewczyna do niego wróciła. Matka żołnierza wie, że syn nachodził dom byłej dziewczyny i pisał do niej listy. Zwierzył się matce, że go napadnięto, pobito i podpalono na nim ubranie. Twierdził, że zrobił to Kamil i rodzina dziewczyny.

- Wjechali w jakiś las, worek na głowę mu wsadzili i podpalili – opowiada matka.

Robert, kiedyś świetny uczeń, był spokojny i uczynny. Od rozstania z Dorotą stał się milczący i drażliwy. W domu dochodziło do spięć.

- To były pojedyncze interwencje na prośbę matki. Ona dzwoniła, że jest agresywny – wyjaśnia nadkom. Wiesław Ziemba.

Robert służył w jednostce dwa lata. Nikogo nie zainteresowały zmiany w jego zachowaniu. Pomimo że narastały wobec niego wątpliwości, nikt nie skierował go na powtórne badania psychologiczne. Robert był badany tylko raz, przed wcieleniem do służby.

Żołnierz Robert Ł jest teraz w areszcie. Nie przyznaje się do winy. Postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa i nielegalnego posiadania broni.

Zobacz także:

Komandosi dorabiają
Oceń artykuł
 
50%50%
 

Zobacz również

Czy rodzice zagłodzili własnego syna?
Do szpitala w Nowej Rudzie matka przyniosła swojego 11-miesięcznego synka. Prosiła o pomoc. Kiedy lekarz zobaczył dziecko, nie wierzył własnym oczom. Wiktor ważył zaledwie pięć kilogramów. Chłopiec był skrajnie wycieńczony. Dlaczego rodzice dopuścili do takiego zaniedbania i tak późno zgłosili się do lekarza? Dlaczego nikt nie alarmował, że chłopcu dzieje się krzywda?
więcej »
W jakim stanie jest dziś 11-miesięczny Wiktor?
Dziecko przebywa w Krakowie, w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Czy przeżyje i wróci do zdrowia? O to pytaliśmy rzeczniczkę szpitala, panią Magdalenę Oberc.
więcej »
Czy rodzicom Wiktora zostaną postawione zarzuty?
- Jeżeli nabierzemy przekonania, że materiał dowodowy pozwala postawić rodzicom dziecka zarzuty, to będziemy mogli mówić o zarzucie polegającym na narażeniu tego chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - mówi Ewa Ścierzyńska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy podczas rozmowy z dziennikarzem UWAGI! Zobacz, co jeszcze powiedziała.
więcej »
Kto oblał kwasem 75-latkę?
Kto oblał kwasem 75-latkę?16 kwietnia 2014 19:50
Fatalna pomyłka, czy precyzyjnie zaplanowana zemsta? Kto i dlaczego oblał starszą kobietę żrącą substancją? Mimo, że od tragedii na warszawskiej Pradze minęły dwa tygodnie, policja wciąż nie zatrzymały sprawcy tego brutalnego napadu...
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/8480,news,,zazdrosny_zolnierz,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/8480,news,,zazdrosny_zolnierz,reportaz.html