Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Bite dzieci skarżą się na rodziców
13 czerwca 2005 19:30
- Jak nas tata w nocy bije, to wychodzimy z domu i śpimy na sianie – mówi maltretowany przez rodziców Rafał. Liczba bitych dzieci rośnie w zastraszającym tempie. Małe ofiary są jednak coraz bardziej świadome swoich praw. Broniąc się potrafią doprowadzić do otwartej wojny z rodzicami, w której wykorzystują organy ścigania.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że liczba maltretowanych dzieci z roku na rok rośnie. Podczas gdy w 2003 r. odnotowano 1 tys. 321 takich przypadków, to w roku 2004 już 3 tys. 248.

- Dyżurny komisariatu odebrał niedawno zgłoszenie, w którym dzieci poinformowały go, że zostały pobite przez ojca. Rozpaczliwie błagały o pomoc – mówi Adam Atliński z Komendy Powiatowej w Gdańsku.

Pod wskazanym adresem policja zastała dwójkę dzieci. Twarze 12 i 14-latka były posiniaczone i opuchnięte. Nastolatki trafiły do szpitala. Nie wróciły już do domu.

- Zostały odebrane rodzicom. Teraz znajdują się w ośrodku – powiedział Włodzimierz Brazewicz z Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Ojciec usprawiedliwiał swoją agresję zdenerwowaniem.

- Twierdzi, że sąsiad powiedział mu, że palą papierosy. Dzieci mówiły jednak, że dzień wcześniej bił je kapciem, ręką i kopał – dodaje Adam Atliński.

Podobny przypadek miał miejsce w Sochaczewie. Według tamtejszej prokuratury matka i ojciec znęcali się psychicznie i fizycznie nad swoją 14-letnią córką.

- Była bita, popychana, zmuszana do pracy ponad siły – twierdzi Krzysztof Kuciński z Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie.

Rodzice inaczej jednak relacjonują przebieg zdarzeń. Matka dziewczynki twierdzi, że oskarżenia zostały wymyślone przez rodzinę, która nie zaakceptowała jej nowego związku.

- Nie biliśmy jej. Zawsze była pogodna i uśmiechnięta. To moje pierwsze dziecko. Przez szereg lat wychowywałam ją sama. Poświęciłam jej wiele lat swojego życia. To są zarzuty wyssane z palca przez moją rodzinę – mówi Renata Kozłowska, matka dziewczyny.

W relacje dziewczyny nie może uwierzyć jej wychowawczyni.

- Zachowanie dziecka nie wskazywało, żeby działo się coś niepokojącego. Było bardzo dobrze prowadzone w domu – wspomina Wiesława Denisiewicz, wychowawczyni z Gimnazjum w Sochaczewie.

Podburzaniem dziecka przeciw sobie, tłumaczą się także państwo Wiktorowicz z Żyrardowa. Ich córka, chora na porażenie mózgowe, oskarżyła rodziców o regularne bicie. Matka i ojciec przyznają jednak, że nie są zupełnie bez winy.

- Zadzwoniła wychowawczyni, że bardzo niegrzecznie odzywała się do nauczyciela. Po powrocie do domu zaczęłyśmy rozmawiać. Gdy zaczęła krzyczeć, skarciłam ją. Dostała lanie. Taka jest prawda, która nas zgubiła, bo się do niej przyznaliśmy – wyjaśnia Iwona Wiktorowicz.

Zdaniem Grażyny Rymaszewskiej, kierownika Ośrodka Terapii Dzieci i Młodzieży w Gdańsku, przemocy w rodzinie nic nie usprawiedliwia. Dzieci są zawsze ofiarami.

- Polskim paradoksem jest to, że dzieci zabiera się z domu, a sprawca tam zostaje – mówi Rymaszewska.
Oceń artykuł
 
67%33%
 

Zobacz również

„Urząd zachował się bezdusznie”
Najpierw wielka osobista tragedia, potem zawodowe życie wali się w gruzy. Historia pana Adam, motorniczego z Wrocławia, pełna jest dramatycznych, smutnych doświadczeń. Jak trudno się w takich okolicznościach podnieść - zwłaszcza, gdy zamiast pomocnej dłoni wielu ludzi oferuję tylko bezduszność lub obojętność?
więcej »
Przed kilkoma tygodniami pokazaliśmy w UWADZE! reportaż o tym, jak Daniel Targosz, dyrektor Technikum Leśnego w Miliczu pozwala prowadzić swojej żonie na terenie szkoły szwalnię DANTAR, w której są szyte mundury sprzedawane uczniom szkoły. Po emisji materiału Ministerstwo Środowiska wysłało do szkoły kontrolę. Po jej przeprowadzeniu inspekcja zawnioskowała o podjęcie przez szkołę działań eliminujących sytuacje mogące rodzić wątpliwości etyczne lub mogące zawierać znamiona działania sprzecznego z interesem szkoły, w szczególności podjęcie działań mających na celu rozwiązanie umowy z firmą DANTAR.
więcej »
Chcieli zamordować, by zobaczyć śmierć człowieka
Dwoje nastolatków z Radomia chciało zobaczyć, jak umiera człowiek, dlatego postanowili kogoś zamordować. Przez kilka dni szukali ofiary. W końcu znaleźli samotną kobietę. W jej domu zdecydowali zrealizować skrupulatnie zaplanowaną zbrodnię…
więcej »
Makabryczna zbrodnia w Chmielowie koło Tarnobrzega. 46-letni Włoch najpierw poderżnął gardło swojej 32-letniej żonie, a następnie sobie. Zrobił to na oczach ich czteroletniego syna.
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/7980,news,1,bite_dzieci_skarza_sie_na_rodzicow,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/7980,news,1,bite_dzieci_skarza_sie_na_rodzicow,reportaz.html