Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Nikt mnie już nie będzie bił
13 sierpnia 2004 19:45
Zofia Dawidczyk dwadzieścia lat była bita przez męża. Kobieta, pozbawiona pomocy ze strony sąsiadów, policji, najbliższych, nie widziała w końcu innego wyjścia, jak zlecić zabicie swojego oprawcy.
Purda na Mazurach. Mała, biedna wieś. Wszyscy się tu znają. Każdy wie, co dzieje się w domach sąsiadów. Przez 20 lat w domu Dawidczyków mąż bił żonę.

- Bardzo dobrze go znałam – mówi sąsiadka o Dawidczyku. – Nie latał po dworze, nie krzyczał, ale często pijany przychodził.

- Mówiła, że groził jej, że ją zabije, że nieraz bała się spać, bo nie wiedziała, co ją w nocy spotka – mówi inna sąsiadka o jego żonie.

20 lat temu Zofia Dawidczyk, rozwódka z małą córką, poślubiła starszego o 11 lat wdowca. Nie miała pojęcia, że jego poprzednie żony uciekały przed nim z domu. Bardzo szybko jej życie zmieniło się w gehennę.

- Za włosy mnie łapał, ciągał po podłodze, kopał mnie po bokach – opowiada Zofia Dawidczyk. – Do tej pory nie mogę zrozumieć, za co…

Kobieta próbowała odseparować się od swojego oprawcy. Założyła zamek do drzwi jednego z dwóch pokoi w ich małym domu. Jeszcze tego samego wieczora mąż kopniakiem rozbił drzwi.

- Na moich oczach przewrócił ją i kopnął w twarz – mówi córka Zofii Dawidczyk.

Dzielnicowy odwiedzał dom Dawidczyków, ale uznał, że małżeńskie kłótnie spowodowane są tylko sporami o pieniądze, nie dochodzi do aktów agresji, które uzasadniałyby interwencję policji. Kilka razy jednak spisał protokół o awanturach. Bita żona, wystraszona pogróżkami męża, zaraz wycofywała swoje zeznania. W końcu kobieta zwróciła się o pomoc do znajomego.

- Żaliła się córce, że mąż ją bije, że ma tego dość, że chce się go pozbyć – mówi znajomy Zofii Dawidczyk. – Ja jestem przeciw przemocy, najbardziej przeciw biciu kobiet. Stwierdziłem, że trzeba coś zrobić, i poszedłem go pobić.

Mężczyzna namówił kolegę. Razem nie mieli kłopotów z rozprawieniem się z mężem znajomej. Pobili go na śmierć. Wszystkiemu przyglądała się Zofia Dawidczyk. Za zabicie swojego oprawcy dała obu mężczyznom tysiąc złotych.

Zofia Dawidczyk i bezpośredni sprawcy zabójstwa zostali aresztowani. Kobieta nie czuje się winna zabójstwa.

- Muszę ponieść jakąś karę, ale nie aż taką – mówi. – Skoro on nie żyje, to będę już wolna. Nikt mnie już nie będzie bił.
Oceń artykuł
 
50%50%
 

Zobacz również

Grubymi nićmi szyte mundury dla uczniów technikum
Do redakcji UWAGI! dotarł anonimowy list. Dotyczył jednej ze szkół średnich w Miliczu. Autorzy listu pisali o bezskutecznym szukaniu pomocy między innymi w prokuraturze i Ministerstwie Środowiska. Wreszcie, niezadowoleni z efektów o interwencję poprosili o pomoc naszą redakcję.
więcej »
Czy zazdrość była motywem okrutnej zbrodni?
Makabryczna zbrodnia w Chmielowie koło Tarnobrzega. 46-letni Włoch najpierw poderżnął gardło swojej 32-letniej żonie, a następnie próbował popełnić samobójstwo. Zrobił to na oczach ich czteroletniego syna.
więcej »
„Urząd zachował się bezdusznie”
Najpierw wielka osobista tragedia, potem zawodowe życie wali się w gruzy. Historia pana Adam, motorniczego z Wrocławia, pełna jest dramatycznych, smutnych doświadczeń. Jak trudno się w takich okolicznościach podnieść - zwłaszcza, gdy zamiast pomocnej dłoni wielu ludzi oferuję tylko bezduszność lub obojętność?
więcej »
Co zrobić z wyjątkowo uciążliwym sąsiadem, który nie utrzymuje higieny osobistej, nie korzysta z toalety, a nieczystości wylewa przez okno?
wiecej »
Gdzie leży prawda?25 sierpnia 2014 19:50
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/7357,news,,nikt_mnie_juz_nie_bedzie_bil,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/7357,news,,nikt_mnie_juz_nie_bedzie_bil,reportaz.html