Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Polak ateista
7 lutego 2013 19:50
Łatwo machnąć ręką na sygnały dotyczące dyskryminacji w Polsce osób, innego niż katolickie, wyznania lub tych, którzy w Boga po prostu nie wierzą. Łatwo zbagatelizować ich apele, jak choćby ten dotyczący wycofania religii i jej symboli z publicznych szkół. Gdy jednak zatrzymamy się na chwilę i wyobrazimy sobie, że musimy własnemu dziecku każdego dnia tłumaczyć, dlaczego ma postępować inaczej niż wszyscy wokół - być może zobaczymy problem w innym świetle.
Wideo (1/1)
Polak ateista
Andrzej Wójcik wspólnie z koleżanką Dorotą prowadzą w Lublinie fundację "Wolność od religii". Wraz z innymi polskimi organizacjami zrzeszającymi ateistów, wymyślili kontrowersyjną kampanię reklamową, która ma zwrócić uwagę na problem dyskryminacji mniejszości, która nie wierzy w Boga.

- Te plakaty były skierowane do osób niewierzących. Były skierowane do osób, które boją się wyjść z cienia i boją się przyznać do tego, że nie wierzą. Nie chodzi o to, żeby walczyć całkowicie na miecze z Bogiem i z religią. Chodzi o to, żeby ta przestrzeń publiczna była wolna od jakiejkolwiek religii. Żeby ona była dla wszystkich, a nie tylko dla grupy wybranej – mówi Andrzej Wójcik.

- Uważam, że kwestia wiary i niewiary w ogóle nie powinna znajdować się na billboardach. I pewnie nie wpadlibyśmy na to, gdyby nie to, że notorycznie spotykamy się z takimi billboardami z przekazem religijnym – dodaje Dorota Wójcik.

Fundacja gromadzi ludzi różnych zawodów walczących o to, by religia opuściła przestrzeń publiczną i stała się sprawą wyłącznie prywatną. Domaga się między innymi

usunięcia lekcji religii z publicznych szkół oraz krzyży z publicznych urzędów. Stara się też pomagać niewierzącym, którzy czują się szykanowani.

- My jako Fundacja otrzymujemy bardzo dużo maili od osób z mniejszych miejscowości i te osoby rzeczywiście nigdy nie mogą mówić głośno o swoim ateizmie, o swoim  prawdziwym

 światopoglądzie. Jeśli już się wieś rozniesie po wsi, to z reguły spotykają się właśnie z problemami, np. z zatrudnieniem w urzędzie gminy. Mam też bardzo dużo spraw dotyczących apostazji. Nie można odejść od kościoła nie spełniając wymogów formalnych narzuconych przez kościół. I tak dalej jest to kwestia indywidualnej decyzji proboszcza. Niektóre osoby czekają już sześć lat – opowiada Dorota Wójcik.

Tego typu problem ma pan Bolesław, który od lat ciężko choruje. Kilka lat temu dokonał apostazji, ale w szpitalu okazało się, że to za mało.

- Kapelan pozwalał sobie na za dużo. Uważał, że muszę być katolikiem, dlatego że moja żona jest katoliczką. Chciał nawet zapewnić mi pogrzeb katolicki, kiedy byłem w trudnej sytuacji życiowej, leżałem na OIOM-ie – wspomina pan Bolesław.

Mężczyzna obawiając się, że rodzina - wbrew jego woli - zorganizuje mu po śmierci katolicki pochówek chciał, by z wszystkich parafialnych ksiąg zniknęły ślady jego przynależności do Kościoła. Gdy Generalny Inspektor Ochrony Danych osobowych odmówił interwencji w tej sprawie, pan Bolesław poszedł do sądu. W pierwszej instancji przegrał.

- Będę walczył dalej. Jeśli tylko starczy sił i pieniędzy – przekonuje.

Pan Bolesław nie jest pozbawiony szans. Podobna sprawa, założona przez Roberta Biniasa, prawnika ze Śląska zakończyła się już wyrokiem zmuszającym inspektora danych osobowych do działań wobec Kościoła.

- W 92 roku spróbowałem wystąpienia z kościoła wg ich zasad. W 2010 roku, jak coś mnie tknęło i sprawdziłem swoje akta w kościele okazało się, że nadal figuruję w tych aktach jako pełnoprawny katolik. Sąd orzekł, że GIODO odmawiając mi rozpatrzenia właściwie mojej sprawy nie miał racji – mówi Robert Binias.

Billboardowa akcja firmowana między innymi przez fundację "Wolność od religii" dobiegła już końca, jednak nie oznacza to końca dyskusji o tym, gdzie ma przebiegać granica między swobodą manifestowania poglądów przez wszystkie grupy społeczne i religijne, a poczuciem ateistów, że nie są dyskryminowani przez państwo, w którym żyją. Co więcej, wiele wskazuje na to, że taka dyskusja dopiero przed nami.
Oceń artykuł
 
83%17%
 
źródło: TVN

Zobacz również

"Nie chcę wyzdrowieć"
"Nie chcę wyzdrowieć"23 lipca 2014 19:50
Choroba Olgi zaczęła się 10 lat temu, gdy była jeszcze nastolatką. Chciała być szczupła jak jej koleżanki, ale odchudzanie nie wiadomo kiedy zamieniło się w anoreksję. Obecnie dziewczyna ma 21 lat i jest tak wyniszczona, że nie ma siły walczyć z chorobą. Na miejsce w szpitalu, gdzie leczy się anoreksję, czekać trzeba nawet trzy miesiące. Długo, biorąc pod uwagę fakt, że choroba często kończy się śmiercią.
więcej »
Kto rządzi częstochowskim szpitalem?
Wszechmocny medyczny kartel ma większy wpływ na działanie Szpitala Wojewódzkiego w Częstochowie niż dyrektor placówki. Kto go założył? Dlaczego dba on głównie o interesy lekarzy? I dlaczego, póki co, jest nie do rozbicia?
więcej »
Dramat mężczyzny zamkniętego w kobiecym ciele
Od 49 lat żyje w klatce, którą jest jego własne ciało. Jacek Grudkowski funkcjonuje i zachowuje się jak stuprocentowy mężczyzna, ale prawnie i biologicznie wciąż jest kobietą. Jego życie to pasmo walk o zrozumienie, akceptację i bycie w zgodzie z sobą. Takich osób, jak on, jest w Polsce dużo więcej. I choć ich sytuacja społeczna powoli się poprawia, to wciąż zmagają się z odrzuceniem przez rodzinę i przyjaciół, z nieprzychylnymi lekarzami i nieprzyjaznymi przepisami prawa.
więcej »
Bulwersujące zachowanie wychowawczyni z domu dziecka
Krzyk, wulgaryzmy, zastraszanie - na takie przykrości były narażone dzieci Domu Dziecka w Górcu pod Strzelinem. Bulwersujące jest to, że agresja spotykała dzieci ze strony wychowawczyni. Co było powodem tak niedopuszczalnych zachowań? Czy konsekwencje wobec nieodpowiedzialnej nauczycielki zostaną wyciągnięte?
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/63581,news,,polak_ateista,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/63581,news,,polak_ateista,reportaz.html