Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Czy prawnik zabił Martę?
26 maja 2011 19:50
Ta sprawa rozgrzała emocje mieszkańców jednego z polskich miast dwa razy. Pierwszy raz, gdy usłyszeli, że znany miejscowy prawnik trafił do aresztu pod zarzutem zabójstwa. Drugi raz, gdy zobaczyli go na wolności.
Wideo (1/1)
Czy prawnik zabił Martę?
- Byłem tutaj o godzinie 8 następnego dnia rano. Kilka godzin po zabójstwie. Meble były porozsuwane, w nieładzie, kwiat był przewrócony. Tutaj leżało ciało. Kanapa została zniszczona w czasie ataku na Martę. Na podłodze były ślady krwi  wspomina Jerzy Krupowicz, ojciec Marty.

31-letnia Marta Krupowicz zginęła uduszona w swoim mieszkaniu w nocy,2 stycznia ubiegłego roku. Drzwi otworzył policjantom 35-letni Maciej T. To właśnie on chwilę wcześniej dzwonił na telefon alarmowy. Zatrzymano go pod zarzutem zabójstwa, trafił do aresztu. Maciej T. jest adwokatem, Marta też była prawnikiem, pracowała w jego kancelarii. Przez ostatnie pół roku łączył ich romans.

- Była w nim zakochana. Wiązała z nim swoje plany – mówi Tomasz Kędzierawski, znajomy Marty.

Sprawę Macieja T. przeniesiono do innego miasta, bo w prawniczej rodzinie oskarżonego jest kilku sędziów. Wybrano sąd okręgowy w Lublinie i właśnie tam kilka miesięcy temu  rozpoczął się proces. Tymczasem bomba wybuchła w lubelskim sądzie apelacyjnym – tamtejsi sędziowie nieoczekiwanie wypuścili Macieja T. z aresztu. Maciej T. wrócił do domu, sędziowie nie zażądali kaucji, nie zabrali mu nawet paszportu.

- Sąd apelacyjny miał wątpliwość czy czyn zarzucany Maciejowi T., rzeczywiście jest umyślnym zabójstwem. Natomiast stwierdził, że czyn może wyczerpywać znamiona nieumyślnego spowodowania śmierci. Dotychczas nie było żadnych zagrożeń ze strony oskarżonego, które wskazywałyby na naruszanie prawidłowego postępowania, czyli utrudnianie rozprawy – tłumaczy Cezary Wójcik, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

W środowisku prawniczym zawrzało przede wszystkim z powodu uzasadnienia decyzji. Sędziowie dopuścili bowiem możliwość, że Maciej T. nie chciał zabić Marty, nie czekając na wyrok swoich kolegów, którzy prowadzą w tej sprawie proces.

- Tego typu sformułowania muszą budzić respekt u tych, którzy stoją niżej w hierarchii. To przeczy całej idei procesu karnego. W pewnym sensie jest to godzenie w niezawisłość sądu. Jest to coś bez precedensu – uważa Józef Murawko, Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.

Ojciec Marty, który w procesie adwokata jest oskarżycielem posiłkowym, zdecydował się na dramatyczny krok - skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przez sędziów przestępstwa.

- To wypuszczenie z aresztu całkowicie zburzyło moje przekonanie, że wyrok będzie sprawiedliwy – mówi Jerzy Krupowicz, ojciec Marty.

- Może to rodzić wrażenie, że proces w Sądzie Okręgowym w Lublinie toczy się po to tylko,  żeby był – przyznaje Józef Murawko, Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.

Dlaczego Maciej T. wyszedł na wolność? Czy nie ma dowodów na dokonanie przez niego zbrodni? Odpowiedź na te pytania jest trudna  – proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, a wszystkie osoby związane ze sprawą obowiązuje tajemnica. Mimo milczenia uczestników postępowania, udało nam się ustalić, jakiej wersji wydarzeń zawierzył sąd apelacyjny.

Czy wersja Macieja T. znajduje oparcie w innych dowodach? Śledczy sprawdzali to prawie rok. Udało nam się zbadać, jakie ustalenia biegłych lekarzy, policji i prokuratury trafiły do lubelskiego sądu wraz z aktem oskarżenia.

Proces Macieja T. w lubelskim sądzie trwa. Wyrok zapadnie w ciągu kilku miesięcy.

- Gdybym nie był przekonany, że Maciej T. zabił Martę, to bym nie sporządził aktu oskarżenia w tej sprawie. Mam nadzieję, że mimo wszystko przekonam sąd do moich argumentów – zapewnia Józef Murawko, Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.
Oceń artykuł
 
92%8%
 

Zobacz również

Konflikt sąsiedzki
Konflikt sąsiedzki23 kwietnia 2014 19:50
Dziesiątki interwencji policji, sprawy w prokuraturze i sądzie - to pokłosie trwającego od lat niezwykle emocjonalnego konfliktu między dwoma sąsiadami w jednej z wsi koło Nakła nad Notecią. Wzajemnym oskarżeniom nie ma końca, nieustannie padają groźby i wyzwiska, a różne instytucje są praktycznie bezradne wobec sporu.
więcej »
Półroczne dziecko zagłodzone na śmierć?
W zeszłą środę wezwano pogotowie do półrocznej Magdy z Brzezna pod Nowym Sączem. Niestety, dziecko zmarło. Wszystko wskazuje na to, że powodem śmierci było wycieńczenie i głód. Rodzice Magdy to szanowani, majętni ludzie. Jak mogli doprowadzić swoją córkę do tak skrajnego wyczerpania?
więcej »
Bezinteresowny opiekun czy łowca majątków?
Zygmunt M. od wielu lat opiekuje się starszymi osobami w Zabrzu. Twierdzi, że robi to z dobrego serca. Całkowicie bezinteresownie. Ale nie odmawia, gdy staruszki okazują mu swoją wdzięczność i sporządzają dla niego testamenty. Kiedy już nimi dysponuje, jego podopieczni ulegają dziwnym wypadkom. Co się z nimi dzieje? Czy Zygmunt M. wykorzystuje starsze, chore osoby?
więcej »
Nie jest leczony, bo personel szpitala nie umie pobrać mu krwi
Bohater naszego reportażu długo czekał na ten dzień. Odkąd podjął walkę z narkotykowym uzależnieniem i wziął udział w terapii, która pozwalała zwalczyć heroinowy głód, jego dalszy los zależy od skutków walki z podstępnym wirusem, którym zaraził się wiele lat temu. Tym większe było jego zdziwienie, gdy w jednym z najbardziej szanowanych polskich szpitali zajmujących się wirusowym zapaleniem wątroby usłyszał, że leczenia nie będzie, bo personel nie umie… pobrać mu krwi.
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/48469,news,,czy_prawnik_zabil_marte,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/48469,news,,czy_prawnik_zabil_marte,reportaz.html