Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Dworzec-pułapka
17 listopada 2010 19:50
W uzdrowiskowych Krzeszowicach niepełnosprawni muszą ryzykować życie, by wydostać się ze stacji PKP. Niełatwo mają także matki z dziećmi na wózkach, a nawet pasażerowie z ciężkim bagażem.
Wideo (1/1)
Dworzec-pułapka
Dworzec PKP w Krzeszowicach niedaleko Krakowa ma dwa perony, ale pociągi zatrzymują się z reguły przy tym oddzielonym od budynku torami – peronie nr 2. Z peronem nr 1 łączy go kładka nad torami, na którą wiodą tylko schody, bez żadnego podjazdu dla wózków. Problem z wydostaniem się z dworca mają niepełnosprawni na wózkach czy nawet matki z małymi dziećmi - jeśli nie ma nikogo, kto pomógłby im dźwigać wózek po schodach kładki. Jedynym sposobem, aby opuścić peron drugi i dostać się do miasta jest – wbrew przepisom oczywiście i z ryzykiem wypadku – przejście przez tory.

- Jesteśmy w Krzeszowicach uziemieni – mówi Eugenia Bicz, która opiekuje się niepełnosprawnym na wózku. – Nie mamy stąd prawa wyjechać. Busem także nie, bo w busach nie ma miejsca na wózek.

Przez wiele lat peron pierwszy z drugim łączyło betonowe przejście, które – choć niedoskonałe – umożliwiało wydostanie się z peronu osobom starszym, na wózkach, z małymi dziećmi lub po prostu z dużym bagażem. Ponad dwa lata temu, po kontroli NIK-u betonowe przejście zlikwidowano, jako zbyt niebezpieczne. Od tego czasu tacy mieszkańcy Krzeszowic, jak studiujący w Krakowie Bartosz Remin mogą co najwyżej zadzwonić do PKP.

- Mogę poprosić o to, by pociąg wjechał na peron pierwszy, ale nie później niż 48 godzin przed podróżą – mówi Bartosz Remin. – Staram się planować wyjazdy, ale nie zawsze się to przecież udaje.

Na dodatek, aby wysiąść z pociągu na peronie pierwszym też trzeba kogoś poprosić o pomoc, bo ten jest niższy niż peron drugi. Krzeszowice to miasto uzdrowiskowe, specjalizujące się w rehabilitacji ruchu. Przyjeżdżają tu pacjenci z całej Polski, także pociągami. Zdarzało się, że przez trudności na dworcu marnowali efekty rehabilitacji.

- Był u nas pacjent, który chciał dostać się do Krakowa na ważne, długo wyczekiwane badania – mówi Anna Strokowska, ordynator Ośrodka Rehabilitacji Narządu Ruchu w Krzeszowicach. – I nie mógł na nie pojechać tylko z powodu barier stworzonych przez dworzec.

Na dworzec w Krzeszowicach przyjechał rzecznik krakowskich Polskich Linii Kolejowych PKP Robert Kowal. Powiedział, że sytuacja jest tymczasowa i zmieni się po dostosowaniu przejścia do standardów unijnych. Dodał, że pasażer zanim zacznie podróż powinien zapoznać się z sytuacją na dworcu, na którym zamierza wysiąść.

Dwa lata temu wskutek nacisków mieszkańców Krzeszowic odbyło się spotkanie z PKP z przedstawicielami gminy. Uzyskane porozumienie zakładało, że miasto sfinansuje przejście dla niepełnosprawnych. Koszt wahał się w granicach 40 – 50 tysięcy złotych. Projekt rozbił się o prawne możliwości, bo jak się okazało, gmina nie może finansować przedsięwzięć na terenach należących do PKP. PKP nie chce dać pieniędzy i zapowiada, że przejście dla niepełnosprawnych w Krzeszowicach pojawi się w 2014 roku.
Oceń artykuł
 
50%50%
 

Zobacz również

Sąd pozbawił władzy rodzicielskiej ojca, bo ten jest niepełnosprawny
Czy z powodu niepełnosprawności można zostać pozbawionym praw rodzicielskich? Okazuje się, że tak. Kiedy Bartosz Smoczyński doznał ciężkiego wylewu, była żona odseparowała go od dziecka tłumacząc, że chłopiec nie jest gotowy na widok chorego ojca. Sąd również uznał, że mężczyzna jest zbyt chory, by decydować o życiu syna i odebrał mu władzę rodzicielską. Ojciec, wspierany przez bliskich, nie rezygnuje z walki o prawo do bycia rodzicem.
więcej »
Co wydarzyło się podczas tragicznej dla 18-latki nocy?
Ma dopiero 18 lat, a właśnie usłyszała zarzut zabójstwa. W tej sprawie wciąż najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi: co wydarzyło się tamtej tragicznej nocy? Czy nastolatka broniła się przed gwałtem? Czy to była obrona konieczna?
więcej »
Zabił ją, bo była z nim w ciąży?
17-letnia Małgorzata wyszła z domu popołudniu. Nie wróciła już na noc. Jej ciało znaleziono dwa dni później w lesie nieopodal domu. Do uduszenia dziewczyny przyznał się 16-letni Przemysław D. Małgorzata prawdopodobnie była z nim w ciąży. Jak wynika z relacji matki dziewczyny, powiedziała mu o tym dzień przed zaginięciem.
więcej »
Przypadek czy zaplanowane działanie?
Zygmunt M. od wielu lat opiekuje się starszymi osobami w Zabrzu. Twierdzi, że robi to z dobrego serca. Zupełnie bezinteresownie. Ale nie odmawia, gdy staruszki okazują mu swoją wdzięczność i sporządzają dla niego testamenty. Kiedy już nimi dysponuje jego podopieczni ulegają dziwnym wypadkom. Co się z nimi dzieje? Czy Zygmunt M. wykorzystuje starsze, chore osoby?
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/40310,news,,dworzec-pulapka,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/40310,news,,dworzec-pulapka,reportaz.html