- Przychodzą znajomi i mówią, że krowy zjedzą nam dom. A my się śmiejemy, że krowy słomy nie jedzą. A tak naprawdę przy pięciocentymetrowej warstwie gliny nie wejdzie tam żadne zwierzę. Słoma potrafi przetrwać kilkaset lat, jeśli jest dobrze przechowywana - mówi Katarzyna Krupska-Grudzień.
Katarzyna i Radosław Grudniowie z Radzynia Podlaskiego zawsze marzyli o domu dla siebie i trójki dzieci. Ich 120 metrowy dom to drewniana konstrukcja wypełniona słomą i obłożona z zewnątrz i wewnątrz gliną. Do budowy domu państwa Grudniów użyto 500 kostek słomy, dwóch wywrotek gliny i 10metrów sześciennych drewna. Wydatek na materiały potrzebne do wzniesienia ścian to zaledwie 7 tysięcy 400 złotych. Dla porównania koszt ścian z cegieł byłby trzykrotnie wyższy. Nie tylko materiały są tańsze. Właściciel domu będzie w przyszłości wydawać mniej na jego ogrzewanie.
- Te ściany nie potrzebują ocieplenia. Są ok. 2,5 razy cieplejsze niż domy tradycyjne ocieplane styropianem – mówi Janusz Świderski.
- Gdyby ten dom nie był oszczędny, to nie podjęlibyśmy takiej decyzji – dodaje Radosław Grudzień.
W domu z gliny i słomy już od ośmiu miesięcy mieszkają Państwo Bilińscy i ich trójka dzieci. Na budowę 160 m2 domu wydali 300 tys. złotych.
- Wprowadziliśmy się dwa tygodnie przed Wigilią. To była bardzo mroźna zima i ten dom sprawdził się rewelacyjnie – mówi Violetta Bilińska.
Dla osób wybierających ekodomy znaczenia mają prozdrowotne właściwości gliny, która utrzymuje przyjazną człowiekowi wilgotność w pomieszczeniach.
- Na takich tynkach nie pojawiają się grzyby ani pleśnie. Osoby, które cierpią na alergie w takich domach czują się dobrze, bo na tynkach glinianych nie osadza się kurz – tłumaczy Janusz Świderski.
Janusz Świderski założył stowarzyszanie na rzecz ekobudownictwa. Na prowadzone przez siebie budowy zaprasza wszystkich zainteresowanych tą technologią.