Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Czy to dziecko musiało umrzeć?
2 lutego 2010 19:50
7-letni Kacper, kiedy w Nowy Rok przywieziono go do szpitala, ważył osiem kilogramów. Mimo starań lekarzy zmarł nazajutrz. Matka mówi – wiedziałam, że on umrze. Dlaczego sądowy kurator i opieka społeczna nie potrafili zapobiec tragedii?
Wideo (1/1)
Czy to dziecko musiało umrzeć?
33-letnia Anna z Bogatyni samotnie wychowywała siódemkę dzieci. Nie pracowała, od wielu lat korzystała z pomocy opieki społecznej, od której otrzymywała wsparcie finansowe i opał na zimę. Najmłodsze dzieci miały opłacony pobyt w przedszkolu i posiłki. O ojcu sąsiedzi mówią – wolny ptak, który nie interesował się dziećmi.

Kiedy w 2002 r. Anna urodziła trojaczki, świętowała cała Bogatynia. Ale dwoje z trojga dzieci miało dziecięce porażenie mózgowe. Najciężej chory był Kacper - zdiagnozowano u niego głęboki niedorozwój umysłowy i fizyczny. Wymagał specjalistycznej opieki.

- Do trzeciego, czwartego roku życia matka przychodziła na badania regularnie – mówi Mirosława Garbowska, lekarz pediatra. – Dzieci były rehabilitowane. Ten dobry kontakt zakończył się 29 września 2008 r., w dniu ostatniej wizyty.

Matka Kacpra mówi, że nie dawała sobie rady z opieką nad dziećmi. Kiedy żył ich dziadek, pomagał jej i woził z dziećmi do lekarza. Zapytana, czy wzywała lekarza do domu, mówi, że nie było takiej potrzeby. Ale przyznaje, że Kacper poważnie niedomagał.

- Od jakiegoś czasu przestał jeść, pić – mówi Anna, matka Kacpra. – Więcej wypluł niż zjadł. Ale już wcześniej były takie sytuacje, że nie jadł, tylko spał. A potem wracał do normy.

Pracownica Ośrodka Pomocy Społecznej w Bogatyni wypytywała panią Annę o lekarza. Ta zbywała ją wykrętami.

- Tłumaczyła, że była u jakiegoś znajomego lekarza - mówi Małgorzata Stasiwolak z OSP w Bogatyni. - Prosiłam, żeby pokazała mi coś na dowód - zaświadczenie o wizycie, receptę. Mówiła, że akurat nie ma, ale później przyniesie.

Gdy pojawiły się kolejne problemy i starsze dzieci przestały chodzić do szkoły opieka społeczna zaalarmowała sąd. W maju 2009 roku ograniczono matce władzę rodzicielską. Cała rodzina trafiła pod nadzór kuratora, który miał pilnować czy pani Anna właściwie opiekuje się dziećmi.

- Informacje od kuratora były generalnie pozytywne – mówi Agnieszka Wiercińska – Bałaga, wiceprezes Sądu Rejonowego w Zgorzelcu. – Wynikało z nich, że matka we właściwy sposób wypełnia obowiązki rodzicielskie.

Jednak Małgorzata Stasiwolak, która miała inne zdanie, bo widziała, jak bardzo chude są dzieci pani Anny, podzieliła się nim z kuratorem. W sierpniu 2009 roku skontaktowała się z pediatrą, który wystawił złą opinię o stanie zdrowia dzieci. Okazało się, że są zaniedbane, matka od prawie dwóch lat nie była z nimi u lekarza. Mimo, że do sądu trafiły te informacje nie podjęto żadnych działań, które mogłyby uratować Kacpra.

- Kurator nie widział dzieci osobiście w grudniu - mówi sędzia Agnieszka Wiercińska – Bałaga. - Tłumaczy, że było to spowodowane natłokiem obowiązków zawodowych. Informacja od kuratora nie dotarła do sądu, choć powinna. Sprawę analizujemy.

Matka Kacpra mówi, że chory syn i tak by umarł. Prokuratura postawiła jej zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. Grozi jej kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Pozostałe dzieci sąd umieścił w rodzinach zstępczych. Prokuratura nie wyklucza, że zarzuty usłyszą osoby, które odpowiadały za opiekę i nadzór nad rodziną Anny.
Oceń artykuł
 
82%18%
 

Zobacz również

Ostrzeliwana szkoła
Ostrzeliwana szkoła10 lutego 2012 19:50
Trudne chwile przeżywają rodzice i nauczyciele dzieci ze szkoły podstawowej nr 59 w Katowicach. Od ponad miesiąca szkoła została kilkukrotnie ostrzelana, najprawdopodobniej z broni pneumatycznej. Kto obrał sobie za cel klasy pełne dzieci i co w tej sprawie robi policja?
więcej »
Życie matki Magdy
Życie matki Magdy9 lutego 2012 19:50
Katarzyna W., matka półrocznej Madzi czeka w areszcie śledczym na proces. Jej matka unika kontaktów ze światem. Po rozmowie z naszym dziennikarzem nie udzieliła już żadnego wywiadu. Tymczasem mąż Katarzyny wystąpił na konferencji prasowej ze swoimi rodzicami. Z kamienną twarzą opowiadał o bólu i traumie. Jakie były relacje między rodzicami nieżyjącej Magdy? Co kryją niepublikowane dotąd fragmenty nagrań rozmów Katarzyny W. z jej rodziną i Krzysztofem Rutkowskim?
więcej »
Katowice (PAP) - Prokuratura ma już protokół z sekcji zwłok półrocznej Magdy, ale nie udziela informacji na temat jego treści. Śledczy wydali zgodę na wydanie ciała dziecka rodzinie - poinformowała w czwartek rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek.
więcej »
"Jestem stara, ale jara"
"Jestem stara, ale jara"11 lutego 2012 19:45
W pociągu nie skarży się na brak ogrzewania bo jak sama tłumaczy w jej wieku hibernacja jest jak najbardziej na miejscu. Z dumą mówi o sobie: stara ale jara i faktycznie pali dziesiątki papierosów dziennie. W niedzielę Kulisach Sławy Maria Czubaszek...
wiecej »
Niezwykły ksiądz12 lutego 2012 19:45
wiecej »
Porzuciła dziecko13 lutego 2012 19:50
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/29384,news,,czy_to_dziecko_musialo_umrzec,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/29384,news,,czy_to_dziecko_musialo_umrzec,reportaz.html