- Tu pracują osoby oddane dzieciom. O karach cielesnych, nie ma mowy – zapewnia siostra Anna, dyrektor DPS w Studzienicznej.
W Domu Pomocy Społecznej w Studzienicznej mieszka pięćdziesięcioro dzieci z porażeniem mózgowym, chorobą Downa, autyzmem, niepełnosprawnych fizycznie. Placówkę prowadzi Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Turysta przebywający na urlopie w sąsiedztwie DPS słyszał krzyki dochodzące z terenu tej placówki.
- Domek, który wynajmowałem graniczył z domem opieki społecznej dla dzieci niesprawnych intelektualnie. Któregoś dnia zobaczyłem scenę, w której zakonnica idzie za dzieckiem. Nagle dziecko zatrzymuje się i ściąga buty. Zakonnica zaczyna na dziecko wrzeszczeć. Następnie bierze buty i zaczyna nimi dziecko okładać po głowie. Zaczęła je targać za włosy, bić po twarzy. To była jedna z dwóch takich scen, kiedy widziałem ewidentną przemoc wobec dzieci – mówi Piotr Banaszek.
Piotr Banaszek nagrał scenę. Również kamera UWAGI! bez trudu zarejestrowała kolejne przykłady agresji personelu wobec dzieci.
Zakonnice prowadzące DPS w Studzienicznej dla upośledzonych dzieci zbagatelizowały sprawę.
- Ta siostra po prostu się broni – uważa siostra dyrektor DPS.
Podobnie zareagowały przełożone z Warszawy.
- Jeżeli dziewczynka rzuca mi się do welonu, to też się będę bronić - twierdzi siostra Wanda Kmiecik, przełożona zgromadzenia prowincji warszawskiej.
Placówka jest pod bezpośrednią kontrolą Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, podlega staroście augustowskiemu. Los upośledzonych dzieci tych instytucji również nie przejął.
- Jakość materiału jest słaba. Nie mogę powiedzieć, że to dotyczy naszego powiatu. Nie daję żadnej wiarygodności temu materiałowi. Nie wiem, czy to dotyczy faktycznych zdarzeń. A może ktoś się przebrał? – stwierdził Franciszek Wiśniewski, starosta augustowski.
Takich wątpliwości nie mają psycholodzy.
- Widzę tu przemoc. Widzę, że dziewczynka szuka kontaktu za swoim opiekunem. A zamiast kontaktu, dostaje, obrywa. Nie wiem, co było wcześniej i później, ale nic nie usprawiedliwia przemocy – mówi psycholog Beata Ciejka z Fundacji Dzieci Niczyje.