Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Stare mięso i choroba wściekłych krów
28 września 2009 19:50
Stare szwedzkie mięso stanowi poważne zagrożenie dla polskich konsumentów - już siedem lat temu uznali przedstawiciele naszych służb sanitarnych i zakazali wwiezienia puszek do naszego kraju. Jednym z powodów było zagrożenie chorobą szalonych krów. Tymczasem po ujawnieniu w UWADZE! informacji, że pomimo zakazu mięso od 2007 r. jest sprzedawane w Polsce, małopolski Sanepid nadal zapewnia, że Polacy mogą jeść 27-letni produkt.
Wideo (1/1)
Stare mięso i choroba wściekłych krów
W czwartek ujawniliśmy, że mające nawet 27 lat mięso wycofane z zapasów szwedzkiej armii trafiło na stoły Polaków. Blisko 200 ton starego produktu kupiło 12 firm w całym kraju, które przerobiły go na pierogi, gołąbki i krokiety. Małopolski sanepid natychmiast wydał oświadczenie stwierdzające, że mięso nie stanowi żadnego zagrożenia dla życia ludzi .

Przedstawiciel szwedzkiego ministerstwa rolnictwa w przesłanym do nas oświadczeniu stwierdził, że nie istniała żadna data przydatności do spożycia na ten produkt.

Dziennikarze szwedzkiej gazety Svenska Dagbladet też byli zaskoczeni. Ich zdaniem szwedzkie ministerstwo rolnictwa nie mogło wydać cytowanego przez Sanepid oświadczenia.

- To nie jest prawda – mówi Hannes Delling, dziennikarz Svenska Dagbladet. - Rozmawiałem ze szwedzkim Ministerstwem Rolnictwa i zapewniono mnie, że nie ustalali oni absolutnie żadnej daty przydatności do spożycia na ten produkt. Twierdzą, że data musiała być ustalona przez firmę, która sprzedawała mięso, a żadne szwedzkie władze nie brały w tym udziału.

Do naszego kraju trafiły dwa rodzaje puszek ze szwedzkim mięsem. Producent większej partii dużych puszek oświadczył, że nie wie czy mięso nadaje się do jedzenia i nie jest w stanie określić daty przydatności do spożycia. Drugi z producentów przesłał pisemne potwierdzenie informacji, że data przydatności do spożycia mniejszej z puszek upłynęła w 2003 roku, czyli sześć lat temu.

- Nic nam na ten temat nie wiadomo – mówi Anna Armatys, rzecznik małopolskiego Sanepidu. – Nie możemy się opierać na informacjach od rzecznika najbardziej nawet szacownej instytucji.

Emisja materiału wywołała medialną burzę. Cytowały nas gazety i programy informacyjne nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. O mięsnej aferze informowali też Norwedzy, Szwedzi, Niemcy Francuzi i Irańczycy. Opinia publiczna w Polsce została poruszona –zapytani podczas ulicznej sondy przechodnie byli zbulwersowani.

Po emisji materiału dotarliśmy do pracownicy ogólnopolskiej sieci tanich barów szybkiej obsługi. Kobieta opowiedziała, że na wyraźne polecenie dyrekcji przygotowała potrawy ze starego mięsa. Na rozmowę zgodził się też jeden z biznesmenów, który przez kilka tygodni faszerował starym mięsem swoje produkty.

- Jeśli mięso miało dokumenty, że może być dopuszczone na polski rynek i miało dwuletnią gwarancję, to nie widziałem potrzeby informowania, że krokiety są zrobione z 25-letniego mięsa – mówi biznesmen. – Wycofałem się z tego po dwóch latach, po rozmowie z lekarzem weterynarii, który mnie nadzorował.

Szwedzkie mięso już siedem lat temu próbowano wprowadzić do sprzedaży w Polsce. Wtedy interweniował Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gorzowie Wielkopolskim. Z powodu zagrożenia chorobą szalonych krów wydał zakaz sprzedaży mięsa w naszym kraju. Lekarz był jedyną i ostateczną instancją podejmującą tę decyzję.

- Z całą pewnością można powiedzieć, że to mięso jest niezdatne do spożycia i jest niebezpieczne dla człowieka – mówi Józef Jagódka, powiatowy lekarz weterynarii w Gorzowie Wielkopolskim. – Każde mięso wołowe musi być badane na obecność prionów, wywołujących BSE, chorobę wściekłych krów. Choroba ta istniała już wtedy, gdy produkowano to mięso, ale nie było jeszcze badań w kierunku BSE. Okres wylęgania BSE jest bardzo długi – nawet do 25, 30 lat. Nie da się stwierdzić, że ktoś to zjadł i nic mu się nie stało. Tego rodzaju produkt powinien zostać w całości zniszczony – przerobiony na mączkę i spalony w cegielni czy w hucie.

Małopolski sanepid dwa lata temu wydał pozytywną opinię na temat dwóch puszek z podejrzanym mięsem. Teraz urzędnicy twierdzą, że produkt trafił na rynek nielegalnie. Sami jednak nie mają sobie nic do zarzucenia.

- Z naszych badań wynika, że pod względem mikrobiologicznym i chemicznym odpowiadają wszystkim parametrom jakości zdrowotnej - mówi Stanisław Pawlus, kierownik działu nadzoru sanitarnego sanepidu w Krakowie. – Ten produkt wygląda jak świeży, jest pachnący.

Kontrolerzy sanepidu nie znaleźli żadnych puszek w magazynach krakowskiego importera mięsa. Stwierdzili, że cały produkt został sprzedany i trafił do bieżącej produkcji. Reporter UWAGI! odkrył jednak, że na składzie przynajmniej jednej z firm gastronomicznych znajduje się co najmniej dwa tysiące puszek z podejrzanym mięsem.

Do ostatniej chwili kontaktowaliśmy się z przedstawicielem małopolskiego sanepidu. Pomimo to rzeczniczka instytucji nie potrafiła nam wskazać dokumentu, który uprawnił ją stwierdzenia, że szwedzkie mięso jest zdatne do spożycia do 2010 roku.
Oceń artykuł
 
72%28%
 

Zobacz również

Projekt in vitro
Projekt in vitro16 maja 2012 19:50
Pod koniec ubiegłego roku o tej sprawie było bardzo głośno. Radni Częstochowy zdecydowali się przyjąć prekursorski projekt prezydenta miasta dotyczący dofinansowywania zabiegów zapłodnienia In vitro. Po kilku miesiącach sprawdziliśmy czy projekt funkcjonuje i czy wciąż zapłodnienie in vitro ma tak wielu zagorzałych przeciwników.
więcej »
Śmieci mogą być sztuką
Śmieci mogą być sztuką16 maja 2012 16:15
Torby z gazet i banerów, fotele z beczek, żyrandol z bębna od pralki. Od zeszłego tygodnia w krakowskiej Galerii BB można oglądać nietypową wystawę "od - ZYSK". Polscy projektanci i grup projektowe prezentują swoje prace powstałe z odpadów i wybraków.
więcej »
Po reportażu UWAGI! Prokuratura Okręgowa w Gdańsku rozpoczyna postępowanie w sprawie sprowadzenia do Polski i składowania tysięcy ton rakotwórczego Heksachlorobenzenu. Groźną substancję zrzucono pod płotem spalarni odpadów niebezpiecznych Port Service w Gdańsku, około 100 metrów od Bałtyku.
więcej »
Zdobył zaufanie wielu niewinnych dzieci
Z jego pomocy korzystało wiele dzieci z niezamożnych rodzin i z domów dziecka. By im pomagać - założył fundację, dzięki której mogły wyjeżdżać na kolonie i wycieczki. Niestety, dla wielu z nich te wyjazdy okazały się koszmarem.
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/24221,news,,stare_mieso_i_choroba_wscieklych_krow,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/24221,news,,stare_mieso_i_choroba_wscieklych_krow,reportaz.html