Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Nina Andrycz - artystka z krwi i kości
8 marca 2009 19:45
93-letnia Nina Andrycz nie gotuje, bo jak twierdzi „kobiety umierają w kuchni”. Lubi, gdy nazywa się ją „królową sceny polskiej”. Jako żona najdłużej urzędującego premiera PRL-u poznała Stalina, Chruszczowa i Mao Tse Tunga.
 
 
Chociaż Nina Andrycz zbliża się do „setki”, nie zamierza przejść na emeryturę. Artystka wciąż jest energiczna.

- Mój przyjaciel robił mi horoskop i wiedziałam, że będę długowieczna. Musiałam więc naszykować się na ten okres – przyznaje Nina Andrycz.

Choć ostatnio coraz chętniej przyjmuje role filmowe, to niemal całe życie spędziła na scenie Teatru Polskiego w Warszawie.

- Jak pani Nina wchodziła, to wiedział o tym cały teatr. Następowała taka wibracja w każdym zespole: wchodzi nasza znakomita aktorka, pani premierowa – wspomina Zygmunt Broniarek, dziennikarz.

Wielokrotnie występowała w roli monarchiń.

-  Moja pierwsza rola jest bardzo ważna. Była to córka króla Leara - Regana, córka wyrodna. Wtedy upięli mi na głowie pierwszy diadem królewski. I mój los był tak perfidny, że później od tych koron, diademów, królowych nie mogłam się wyzwolić. Przyczyna była prozaiczna. Każda królowa dawała w PRL-u niezmienny przychód, dlatego jedna szła za drugą wbrew mojej woli i pragnieniom. A ja musiałam je grać, bo dawałam pieniądze – przyznaje Nina Andrycz.

Do dziś jest tytułowana królową polskiej sceny. Nie boi się pracy. Aktorstwo to jej życie.

- Pani Nina często dostawał kwiaty od cichych wielbicieli. Inne aktorki tego nie miały – opowiada garderobiana.

Nina Andrycz nie narzekała na brak propozycji małżeńskich.

- Jestem wielomężczyznowa jeśli można tak powiedzieć. Ale to mi na dobre wyszło, bo niektórzy z nich byli przyjaciółmi bardzo oddanymi aż do grobowej deski. Nic ich ze mną nie łączyło, ale byli przyjaciółmi, interesowali się moim życiem, byli dla mnie dobrzy, pielęgnowali mnie w chorobie – mówi aktorka.

Za mąż wyszła tylko raz, ale za to za ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza. Pobrali się w 1947 roku, a związek przetrwał 21 lat.

- Nie żałuję, bo pokazał mi dużo świata, którego sama bym nie zobaczyła. Pokazami Indie, Kambodżę, Chiny – dodaje Andrycz.

Nawet jako żono premiera pozostał wierna swoim wartościom.

- Często podkreśla, że nie podporządkowała się roli żony. Że przede wszystkim została aktorką. Nie przyjęła nazwiska męża. Nawet w takich sytuacjach, kiedy reprezentowali wczesną Polskę, kiedy obowiązywała etykieta czy protokół dyplomatyczny, nawet tam ona występowała pod swoim własnym nazwiskiem. Wydaje się to sprawą błahą, ale w tamtych czasach sprawą błahą to nie było. Stawiał na siebie, szła za głosem swojego wewnętrznego nakazu dotyczącego jej drogi artystycznej, decyzji życiowych, umiała to swoje „ja” uczynić centrum świata – mówi Kazimiera Szczuka.

W małżeństwie nie zawsze jednak dobrze się układało. Tak było w 1956 roku, gdy wkroczyła weń polityka, a premier groził odrąbywaniem rąk podniesionych na władzę ludową.

- Błędy popełnia każdy polityk. Chlapną. Ja wtedy za karę nie rozmawiałam z nim trzy tygodnie. To była bardzo mocna kara małżeńska – przyznaje Andrycz.

Jednak to nie mąż był jej największą miłością. Największą i niespełnioną miłością Niny Andrycz był aktor i reżyser Aleksander Węgierko, którego poznała we wczesnej młodości.

- Nie walczyłam, bo żona prosiła, żeby nie walczyć. Ona była starsza, ja byłam młoda. Więc mnie wypadało iść naprzód a nie odbierać 44-letniej kobiecie męża – tłumaczy Nina Andrycz.
Oceń artykuł
 
50%50%
 

Zobacz również

Teraz może być już tylko dobrze
zygodę z showbiznesem zaczynała jako nastolatka zakładając fanklub Natalii Kukulskiej. Kilka lat później samodzielnie kierowała karierą największych polskich gwiazd. Wkrótce Maja Sablewska dorównała popularnością swoim podopiecznym. Później przyszły głośne rozstania z Dodą i Edytą Górniak. Z programu X Factor, gdzie była jurorką, musiała odejść już po jednym sezonie. Czy wyciągnęła wnioski z niepowodzeń?
więcej »
„To nie jest aktorka tabloidalna”
Charakterystyczna twarz, niezwykła energia i wielki talent. Jest w niej ogromna siła, ale też dużo pokory. Nie pojawia się w plotkarskich magazynach, nie rozmawia o prywatności. Od dwudziestu lat z sukcesami prowadzi w Katowicach studio aktorskie, które przygotowuje kandydatów do szkoły teatralnej. Przed państwem Dorota Pomykała.
więcej »
11 listopada 2012 18:58
Kiedyś jeden z najbardziej znanych Polaków na świecie. Jego nazwisko wiele mówiło nie tylko zagorzałym fanom futbolu. Grzegorz Lato był piłkarzem wybitnym, wręcz legendarnym. Jak rozmienił swoją sławę na drobne?
więcej »
Co wydarzyło się podczas tragicznej dla 18-latki nocy?
Ma dopiero 18 lat, a właśnie usłyszała zarzut zabójstwa. W tej sprawie wciąż najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi... Co wydarzyło się tamtej tragicznej nocy? Czy nastolatka broniła się przed gwałtem? Czy to była obrona konieczna?
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/2396,info,,nina_andrycz_-_artystka_z_krwi_i_kosci,slawa.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/2396,info,,nina_andrycz_-_artystka_z_krwi_i_kosci,slawa.html