Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Chodź, pomaluj mój świat
20 lutego 2005 16:40
- Jeśli samolot czekał na nią pół godziny, to chyba trudno nie powiedzieć, że była kochana – mówi Cezary Szlązak, muzyk popularnego przed laty zespołu 2+1 o Elżbiecie Dmoch, wokalistce grupy. Dziś Elżbieta Dmoch żyje w nędzy, w walącej się chacie, nie chce się z nikim widywać.
Trio 2+1 było przed trzydziestu laty jednym z najbardziej znanych polskich zespołów. Elżbieta Dmoch, wokalistka i flecistka oraz grający na gitarze lider Janusz Kruk, wylansowali wiele przebojów, do dziś jeszcze pamiętanych. "Chodź, pomaluj mój świat", "Windą do nieba", "Czerwone słoneczko", "Wstawaj, szkoda dnia" to tylko kilka z nich. Pogodne, łatwo wpadające w ucho, melodyjne piosenki z prostymi, ale niebanalnymi tekstami mogły się podobać wszystkim.

- Graliśmy w szkole na Grochowie na studniówce – Cezary Szlązak opowiada o początkach grupy. – Janusz wypatrzył wysoką, piękną dziewczynę, która wystartowała w konkursie piosenki podczas tego wieczoru.

Elżbieta Dmoch, gdy zaczęła śpiewać w 2+1, miała 17 lat. Prosto ze szkoły trafiła na estradę. I od razu stała się gwiazdą. Już na swoich pierwszych festiwalach w Opolu i w Sopocie zespół podbił publiczność. W latach siedemdziesiątych ich piosenki nie znikały z radia, trio często występowało w telewizji. Zespół miał swoich fanów nie tylko w Polsce. 2+1 koncertowało z powodzeniem w całej Europie, na Kubie i w USA.

- Miała wszystko, co można było mieć w Polsce w tamtych czasach – mówi Grażyna Hase, projektantka mody, autorka kostiumów dla członków zespołu i przyjaciółka Elżbiety Dmoch.

Gwiazdy zespołu połączyła nie tylko muzyka. Elżbieta Dmoch i Janusz Kruk zakochali się. Pobrali. Zbudowali dom na warszawskiej Sadybie. Szybko stał się on ulubionym miejscem spotkań licznych przyjaciół. Młode kochające się i bardzo sympatyczne małżeństwo, do którego po prostu wszyscy lgnęli – tak zapamiętali państwa Kruków ich dawni przyjaciele.

- Bywałem tam nieraz na różnych przyjęciach – wspomina Edward Lutczyn, rysownik. – Pijąc wodę mineralną, gawędziliśmy do białego rana.

W latach osiemdziesiątych na oficjalne estrady wkroczył rock. Popularność takich zespołów jak 2+1 zmalała, ale grupa nadal koncertowała, nagrywała nowe płyty. Kryzys przyszedł pod koniec dekady. Janusz Kruk miał poważne kłopoty z sercem. Zespół coraz rzadziej występował. Źle zaczęło się też dziać w małżeństwie Janusza i Elżbiety.

- Janusz na pewno bardzo ją kochał, dla Elżbiety zostawił żonę i dziecko. Ale w końcu spotkał inną kobietę – mówi Barbara Sawicka, przyjaciółka matki Elżbiety Dmoch. – A dla Elżbiety Janusz był wszystkim. To była jej jedyna miłość, jedyny człowiek w jej życiu. I kiedy odszedł, zaczęła chorować.

Mimo rozwodu Janusz Kruk i Elżbieta Dmoch pozostali przyjaciółmi. Sprzedali dom na Sadybie. Elżbieta przeprowadziła się do mieszkania w bloku, a Janusz z trzecią już żoną rozpoczął budowę nowego domu. Nie ukończył jej. Zmarł nagle na zawał w wieku 46 lat.

- Dla Eli cały świat się skończył – mówi Wacław Laskowski, były perkusista 2+1. – Jej świat to była estrada, garderoba, wywiady, telewizja. Gdy umarł Kruk, wszystko się zawaliło.

Po śmierci Janusza, Elżbieta zupełnie odizolowała się od dawnych przyjaciół i znajomych. Sprzedała mieszkanie w bloku i przeniosła się na wieś pod Warszawą. Mieszka tam do dziś. Jej dom to waląca się chata. Sąsiedzi rzadko ją widują.

- Podobno ma rentę trzysta złotych z czymś – mówi sąsiadka. – Nie ma już światła. Tam u niej w domu nic już nie ma.

Elżbietę Dmoch widują też w pobliskim Tarczynie. Chodzi bez celu, nieraz wiele kilometrów. Byle jak ubrana, niezależnie od pogody. Tej zimy widywano ją, gdy chodziła mroźną nocą polami, w cienkim ubraniu.

Nie chce się z nikim spotykać. Kiedy przyszły do niej pracownice opieki społecznej i lekarz rodzinny, nie wpuściła ich do domu. Jej dawni przyjaciele ostatni raz widywali ją w Warszawie pięć lat temu. Koledzy z zespołu kilka lat temu pomagali jej finansowo, jednak od kilku lat nie utrzymują już z nią kontaktu.

- Wstyd mi – mówi Grażyna Hase. – Jeśli czułam się przyjacielem jej domu, może powinnam dokonać cudów, żeby nadal być jej przyjacielem. Może spróbuję.
Oceń artykuł
 
50%50%
 

Zobacz również

Teraz może być już tylko dobrze
zygodę z showbiznesem zaczynała jako nastolatka zakładając fanklub Natalii Kukulskiej. Kilka lat później samodzielnie kierowała karierą największych polskich gwiazd. Wkrótce Maja Sablewska dorównała popularnością swoim podopiecznym. Później przyszły głośne rozstania z Dodą i Edytą Górniak. Z programu X Factor, gdzie była jurorką, musiała odejść już po jednym sezonie. Czy wyciągnęła wnioski z niepowodzeń?
więcej »
„To nie jest aktorka tabloidalna”
Charakterystyczna twarz, niezwykła energia i wielki talent. Jest w niej ogromna siła, ale też dużo pokory. Nie pojawia się w plotkarskich magazynach, nie rozmawia o prywatności. Od dwudziestu lat z sukcesami prowadzi w Katowicach studio aktorskie, które przygotowuje kandydatów do szkoły teatralnej. Przed państwem Dorota Pomykała.
więcej »
11 listopada 2012 18:58
Kiedyś jeden z najbardziej znanych Polaków na świecie. Jego nazwisko wiele mówiło nie tylko zagorzałym fanom futbolu. Grzegorz Lato był piłkarzem wybitnym, wręcz legendarnym. Jak rozmienił swoją sławę na drobne?
więcej »
3,5-miesięczne bliźnięta pobite przez ojca?
Ciężko pobity 3,5-miesięczny Denis walczy o życie w szpitalu w Katowicach. Lekarze utrzymują go w stanie śpiączki farmakologicznej. Jego siostra bliźniaczka Daria przebywa w szpitalu w Zabrzu. Jej stan jest lepszy niż brata choć także ma siniaki na ciele. Daria i Denis trafili do szpitali po tym, gdy lekarze z osiedlowej poradni stwierdzili, że chłopiec był maltretowany...
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/2160,info,,chodz__pomaluj_moj_swiat,slawa.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/2160,info,,chodz__pomaluj_moj_swiat,slawa.html