Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Krwawe sceny w Warszawie
30 kwietnia 2009 19:50
Biały dzień, środek miasta, samochodowy pościg, bójka uliczna, ciosy nożem. W ubiegły piątek doszło do zdarzenia, które trudno wyjaśnić nawet policji.
Wideo (1/1)
Krwawe sceny w Warszawie
- Powiedział: a teraz cię k… zabiję i machał nożem przede mną. Napastnik zerwał mi złoty łańcuszek. Uciekł, pobiegłem za nim, żeby mi oddał. Powiedział, że jest świadkiem koronnym i tak mu nic nie zrobią -powiedział Damian Strus.

Policja nie chce potwierdzić, że w tym zdarzeniu brał udział świadek koronny. Daniel Strus  twierdzi, że zaatakował go skruszony przestępca zwany „Szperaczem”. Był on kierowcą nieżyjącego już domniemanego bossa mafii pruszkowskiej Jerzego W.  ps „Żaba”. Zeznania „Szperacza” doprowadziły do rozbicia kilku grup przestępczych. Za kraty trafiło blisko 100 osób.

Od ubiegłego piątku policja sprawdza, co tak na prawdę wydarzyło się na warszawskim Mokotowie.

- Otrzymaliśmy informację o wyścigu, a następnie o bójce między mężczyznami. Na miejscu okazało się, że mamy do czynienia z ranieniem nożem jednej osoby. Są dwie strony, które składają sprzeczne ze sobą wyjaśnienia. W pierwszej fazie mieliśmy dwóch poszkodowanych, w tej chwili wyjaśniamy jaki naprawdę był przebieg zdarzenia. Ze sprzecznych wyjaśnień wynika, że doszło do sprzeczki, a tłem tego miała być kobieta – mówi nadkomisarz Marcin Szyndler, rzecznik prasowy komendanta stołecznego Policji.

Zdarzenie rozpoczęło się około g. 13 na moście Siekierkowskim w Warszawie. Na tej trasie spotkały się dwa auta. BMW kierowane przez „Szperacza” i sportowy Nissan, pożyczony przez braci Strus z Mińska Mazowieckiego.

- W pewnym momencie zaczął zajeżdżać mi drogę. To jest jakaś zemsta, bo chodził z dziewczyną, z którą później ja zacząłem chodzić. Później ja się z nią rozstałem a on zaczął chodzić – opowiada Damian Strus.

- Na ulicy Sikorskiego zauważyliśmy, że już czyha na nas na trawniku. Gdy go minęliśmy, pojechał za nami. W korku wyskoczył i zaczął biec z nożem w naszą stronę – opowiada Krystian Strus.

- On był z 14-letnik dzieckiem – dodaje Damian Strus.

Świadek koronny nie chciał spotkać się z nami, ani rozmawiać telefonicznie. Dlatego dotarliśmy 14-latka, który był pasażerem BMW. Jego wersja wydarzeń jest inna niż braci Strus. Sugeruje, że to oni zostali napadnięci przez Damiana i Krystiana, a skruszony przestępcą, „Szperacz” stanął w obronie chłopaka.

- Zajeżdżali nam drogę, a w korku nie było gdzie uciec. Zjechaliśmy na stację, żeby zadzwonić po policję. A Damian biegł z nożem. Na początku walili w samochód, potem bili – mówi Mariusz, uczestnik zdarzenia.

Siostra chłopaka, bardzo dobrze zna wszystkie osoby z tego zdarzenia. Z obecnym świadkiem koronnym, żyła przez siedem lat. Zna także bardzo dobrze obu braci Strus. Ze starszym Damianem  mieszkała przez rok.

- Boje się. Są to osoby, które zażywają narkotyki, mają powiązania ze światem przestępczym. Najbardziej mnie boli, że skrzywdzili mojego brata – mówi siostra Mariusza.

Trzy miesiące temu 14-latek powiedział siostrze, że młodszy z braci, Krystian, kilka razy zabierał go do lasu na przydrożne prostytutki. Sprawą zajęła się prokuratura.

Siostra 14-latka zerwała znajomość z braćmi na początku tego roku. Twierdzi że skrzywdzili jej młodszego brata, aby go szantażować. W ten sposób on znał ich tajemnicę, a oni jego.

- Nie chciałam w to uwierzyć. Kazałam się wyprowadzić Damianowi z domu, jak tylko dowiedziałam się o tym od mojego brata – mówi siostra Mariusza.

Bracia Damian i Krystian uważają, że siostra 14-latka kłamie i oczernia ich. Uważają że za tymi pomówieniami i oskarżeniami stoi były narzeczony dziewczyny „Szperacz”, czyli obecny świadek koronny. Są niemal pewni, że policja stanie w jego obronie, a oni zostaną oskarżeni o zorganizowanie napadu. Jednak zanim do tego dojdzie mogą jeszcze się z nim  spotkać. Na razie polała się krew, ale nikt nie zginął. Kto powstrzyma tą rosnącą fale przemocy?
Oceń artykuł
 
68%32%
 

Zobacz również

Półroczne dziecko zagłodzone na śmierć?
W zeszłą środę wezwano pogotowie do półrocznej Magdy z Brzezna pod Nowym Sączem. Niestety, dziecko zmarło. Wszystko wskazuje na to, że powodem śmierci było wycieńczenie i głód. Rodzice Magdy to szanowani, majętni ludzie. Jak mogli doprowadzić swoją córkę do tak skrajnego wyczerpania?
więcej »
Bezinteresowny opiekun czy łowca majątków?
Zygmunt M. od wielu lat opiekuje się starszymi osobami w Zabrzu. Twierdzi, że robi to z dobrego serca. Całkowicie bezinteresownie. Ale nie odmawia, gdy staruszki okazują mu swoją wdzięczność i sporządzają dla niego testamenty. Kiedy już nimi dysponuje, jego podopieczni ulegają dziwnym wypadkom. Co się z nimi dzieje? Czy Zygmunt M. wykorzystuje starsze, chore osoby?
więcej »
Kto podpiłował drzewa?
Kto podpiłował drzewa?20 kwietnia 2014 19:45
Przewracająca się na drogę ogromna brzoza omal nie zmiażdżyła przejeżdżającego samochodu. Kierowca uniknął zderzenia z drzewem, ale nie uniknął wypadku, w którym został ciężko ranny. Jakież było jego zdziwienie, kiedy miesiąc później odkrył, że drzewo, które spadło na drogę, wcześniej zostało podpiłowane. Wkrótce okazało się, że podpiłowanych drzew jest więcej.
więcej »
Nie jest leczony, bo personel szpitala nie umie pobrać mu krwi
Bohater naszego reportażu długo czekał na ten dzień. Odkąd podjął walkę z narkotykowym uzależnieniem i wziął udział w terapii, która pozwalała zwalczyć heroinowy głód, jego dalszy los zależy od skutków walki z podstępnym wirusem, którym zaraził się wiele lat temu. Tym większe było jego zdziwienie, gdy w jednym z najbardziej szanowanych polskich szpitali zajmujących się wirusowym zapaleniem wątroby usłyszał, że leczenia nie będzie, bo personel nie umie… pobrać mu krwi.
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/19002,news,,krwawe_sceny_w_warszawie,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/19002,news,,krwawe_sceny_w_warszawie,reportaz.html