Od poniedziałku do piątku o godz. 19:50
Weekendy o godz. 19:45
Lek(s) na dziecięce niedole
15 stycznia 2009 19:50
Od ponad 20 lat pomaga dzieciom, znalazł nowych rodziców dla setek spośród nich. Nie wziął za to złotówki. Dziś los ośrodka pomocy dzieciom, w którym pracuje jest zagrożony.
Wideo (1/1)
Lek(s) na dziecięce niedole
Grzegorz Leks, zawód wyuczony - mechanik samochodowy, obecnie bezrobotny. Od 22 lat w trudnych, często beznadziejnych sytuacjach pomaga dzieciom. W tym czasie skojarzył i pomógł przeprowadzić kilkaset adopcji. Reprezentuje interesy dzieci przed sądem, załatwia najróżniejsze sprawy w Terenowym Komitecie Ochrony Praw Dziecka w Sosnowcu.

- Gdy widzę możliwość pomocy dzieciom, nie mogę przejść obojętnie – mówi Grzegorz Leks. – To budzi we mnie chęć do pracy. Nie mam z tego pieniędzy. Mam radość, że pomagam i to przesłania mi moje potrzeby.

W Sosnowcu wiedzą, że na pomoc pana Grzegorza można liczyć o każdej porze. Nie zamknie biura w Komitecie dopóki nie wysłucha ostatniej osoby, która czeka w kolejce. Do domu wraca często późnym wieczorem. W sądzie podejmuje się każdej sprawy dotyczącej osieroconych dzieci.

- Nie mogę sobie wyobrazić pracy, gdy sprawy dotyczą dzieci, bez pana Grzegorza – mówi Aneta Haczyk z Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego w Sosnowcu. – Gdy jest sytuacja, że nikt nie chce reprezentować dziecka, on zawsze powie – dobrze, pani sędzio, postaram się, zrobię, co w mojej mocy.

Przez lata Grzegorz Leks nie dorobił się nawet samochodu. Ani żona, ani córka nie mają o to do niego pretensji. Wspierają go.

- Nie wstydzę się tego, że pomagam tacie finansowo – mówi Karolina Leks, córka. – Jestem to dłużna rodzicom. Ojciec robi to, co kocha i robi to dobrze. W końcu ktoś się na tym pozna.

Na razie niestety wygląda na to, że ta chwila się raczej oddala. Sosnowiecki Komitet Ochrony Praw Dziecka jest na skraju bankructwa. Zmieniły się przepisy i samorządy nie muszą już finansować takich jak Komitet stowarzyszeń. Większość osób odeszła, nie chciały pracować za darmo. Pozostali tylko Grzegorz Leks i Ewa Nowakowska.

- Nie ma pieniędzy na prąd, czynsz, telefon – mówi Ewa Nowakowska. – Nie mamy żadnych dotacji, utrzymujemy się z datków ludzi, którzy sami nie mają pieniędzy.

Co będzie dalej? Czy pan Grzegorz Leks, i inni podobni mu społecznicy, nadal będą mogli pomagać innym, czy też zostaną zmuszeni do szukania sobie innej pracy?

- Gdyby takich ludzi było więcej, którzy tak angażują się w swoją pracę, traktują ją z misją, to w tej dziedzinie, tak jaki i w tysiącu innych, sytuacja byłaby lepsza – mówi Monika Szymborska - Wójcik, dziennikarka, matka dziewczynki, którą pomógł jej adoptować Grzegorz Leks.

Wszyscy, którzy chcą dowiedzieć się więcej o Terenowym Komitecie Ochrony Praw Dziecka w Sosnowcu i ewentualnie wesprzeć jego działalność znajdą niezbędne informacje na stronie internetowej http://tkopd.sosnowiec.pl/

E mail: tkopd_sosnowiec@wp.pl
Oceń artykuł
 
99%1%
 

Zobacz również

Życie matki Magdy
Życie matki Magdy9 lutego 2012 19:50
Katarzyna W., matka półrocznej Madzi czeka w areszcie śledczym na proces. Jej matka unika kontaktów ze światem. Po rozmowie z naszym dziennikarzem nie udzieliła już żadnego wywiadu. Tymczasem mąż Katarzyny wystąpił na konferencji prasowej ze swoimi rodzicami. Z kamienną twarzą opowiadał o bólu i traumie. Jakie były relacje między rodzicami nieżyjącej Magdy? Co kryją niepublikowane dotąd fragmenty nagrań rozmów Katarzyny W. z jej rodziną i Krzysztofem Rutkowskim?
więcej »
Katowice (PAP) - Prokuratura ma już protokół z sekcji zwłok półrocznej Magdy, ale nie udziela informacji na temat jego treści. Śledczy wydali zgodę na wydanie ciała dziecka rodzinie - poinformowała w czwartek rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek.
więcej »
Katarzyna W. nadal w areszcie9 lutego 2012 14:56
Katowice (PAP) - Wniosek obrony matki półrocznej Magdy, Katarzyny W., o zwolnienie z aresztu, wróci z sądu do katowickiej prokuratury. Sąd uznał, że nie jest to formalne zażalenie na areszt, ale wniosek o jego uchylenie, którego rozpatrzenie należy do prokuratury.
więcej »
"Jestem stara, ale jara"
"Jestem stara, ale jara"11 lutego 2012 19:45
W pociągu nie skarży się na brak ogrzewania bo jak sama tłumaczy w jej wieku hibernacja jest jak najbardziej na miejscu. Z dumą mówi o sobie: stara ale jara i faktycznie pali dziesiątki papierosów dziennie. W niedzielę Kulisach Sławy Maria Czubaszek...
wiecej »
Porzuciła dziecko13 lutego 2012 19:50
wiecej »

Wyślij znajomemu

Polecana strona:http://uwaga.tvn.pl/14756,news,,leks_na_dzieciece_niedole,reportaz.html

Napisz do redakcji

Dotyczy strony:http://uwaga.tvn.pl/14756,news,,leks_na_dzieciece_niedole,reportaz.html